Syn przeznaczenia (The Carpenter's Son)

 






  Kolejny raz Nicolas Cage romansuję z kinem klasy B albo raczej niszowym? "Syn przeznaczenia" nie jest filmem do popcornu i takim kliszowym horrorem o demonach. To kino chrześcijańskie. Mamy tutaj klasycznego kusiciela, który miesza w głowie 15 letniemu chłopcu, który jest kimś wyjątkowym. Od samego początku otrzymujemy szczątkowe informacje. Nicolas Cage pełni tu rolę ojca. Choć nie jest tym biologicznym. Na końcu dowiadujemy się kto nim jest. Film ma bardzo powolne tempo ale w tym przypadku nie uznałbym tego za wadę. 





Bardzo mi się podoba rola kusiciela. Fenomenalna w tej roli jest Isla Johnstone. Jak za pół roku miałbym wrócić do tego filmu to zapamiętam z niego właśnie te osobę a nie Nicolasa Cage'a. On gra bardzo dobrze. Wciela się tu w rolę takiego stereotypowego katola, który codziennie tylko modlitwa i moralność na sto procent. Taka szczera i uczciwa. Traktuję tego swojego "syna" bardzo surowo. Zapewne wynika to też z faktu kim on może się stać w przyszłości. Podobała mi się tu nawet reżyseria. Te sceny były dobrze nakręcone. Ścieżka dźwiękowa sprzyjała budowaniu klimatu niepokoju. 





Jako horror to działa. Kilka scen było naprawdę mocnych a wręcz obrzydliwych. Aktorsko wszyscy się tu bronią ale prawdziwa gwiazda kradnąca każdą scenę jest tylko jedna. Dawno nie było filmu z Nicolasem Cage'm, w którym to nie on by najbardziej brylował. Podejrzewam, że większość z was obejrzy ten film na jakimś Netflixie czy HBO MAX jak tam trafi albo i jeszcze później. A czy warto? Widziałem w tym roku sporo gorszych filmów. O coś tu twórcom chodziło. Nie była to bezideowa papka. 





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty