Stranger Things sezon 2 odc. 8 (Finał)
Niestety okazało się, że twórcom zabrakło jaj w finałowej odsłonie. Zdania po poprzednich odcinkach były podzielone ale głównie mówiło się o dwóch scenach. Mianowicie NIE- oświadczynach. Sam nie zrozumiałem tej sceny. Na szczęście aktorzy i bracia Duffer wytłumaczyli. Ponadto sekwencja coming outu Willa i te słynne słowa, że nie lubi dziewczyn. Na pewno będą memy długo jeszcze. Oglądałem przeróżne analizy i przewidywania co do odcinka finałowego. Wszyscy się zastanawiali kto umrze. Ostatecznie umarli Ci, których się wszyscy spodziewali. Odcinek przez pierwsze 45 minut był dynamiczny, sporo się działo. Bardzo dużo było Nastki i jej "ojca". Vecna nadal pozostaję najbardziej bezpłciowym czarnym charakterem w historii telewizji. Dostajemy odpowiedzi co do Vecny i Henry'ego. Kto kogo tu kontroluję. Te rozwiązanie jak cały wątek antagonisty mało angażujący.
Ten odcinek trwa ponad dwie godziny. Ostrzegam, że końcowe 40 minut to pożegnanie z bohaterami. Oglądając zastanawiałem się czemu do końca zostało trzydzieści minut a już w zasadzie główny wątek został rozwiązany. Mam wątpliwości czy to było potrzebne. Paradoksalnie po ostatnim głośnym dla Willa odcinku teraz pozostaję w cieniu. Ma tylko jeden moment chwały. Postać Winony Rider zupełnie w cieniu. Na końcu się pojawia ale chyba tylko po to by odhaczyć jej udział. Nie ma co ukrywać, że Stranger Things stał się bardzo mocno ideologicznie Netflixowy. Mieliśmy wątek gejowski, oczywiście wśród bohaterów sporo jest czarnoskórych i bodaj dwie lesbijki. Brakowało tylko postaci niebinarnej. Choć może była ale nie dostrzegłem. Ponadto serial ten stał się mocno popcornowy. Może nigdy nie był jakiś szczególnie fabularnie ambitny ale miewał szereg intrygujących pomysłów. Myślę, że zabrakło odwagi. Marketingowe obietnice były zwykłym szantażem emocjonalnym.
Dla mnie całe te lasery, CGI i wygląd serialu nie wzbudza sympatii. Wiadomo, że fabuła mnie w ogóle nie angażowała ale liczyłem na jakieś szokujące twisty oraz kliny w hejterów poprzednich odcinków. Oni jednak dodali im amunicji tym finałem. Nie zdziwię jak ktoś napisze: NAJGORSZY FINAŁ W HISTORII TV. Bezrefleksyjni fani zapewne będą bronić. Mój odbiór byłby bardziej pozytywny, gdyby nie ten segment na koniec. Jakby skończyli to jakimś niejednoznacznym twistem. Wtedy ludzie latami kminiliby co poeta miał na myśli a tak pozostaję niedosyt.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz