Percy Jackson i bogowie olimpijscy sezon 2 odc. 5 (Disney+)

 




  Ten odcinek najlepiej definiuję cały twór jakim jest Percy Jackson. Uwypukla jego wady i zalety. Potrafi wprowadzić do fabuły ciekawe i intrygujące pomysły ale problem jest z budowaniem ich. Rozwiązanie otrzymujemy w tym samym odcinku. Wizualnie jest tu wszystko na wysokim poziomie. Co prawda w tym odcinku dostajemy wątek syren morskich i to jak one wyglądały mocno mnie rozczarowało. Odbiega to od moich wyobrażeń a propos tych stworzeń. 




Poprzedni odcinek skończył się w momencie ogromnego sztormu na morzu. Okazuję się, że Clarisse oraz Percy lądują w zupełnie innym miejscu. Ten drugi wraz z Annabeth trafia na wyspę, gdzie urzęduję najpotężniejsza czarodziejka w dziejach. Okazuję się, że jest tam na wygnaniu za sprawą wielu niegodziwości. Muszę pochwalić pomysł wprowadzenia tej postaci. Choć zakończenie sugeruję, że to był chwilowy udział ale nie dostajemy informacji wykluczającej ewentualny powrót. Niestety zarówno Percy jak i Annabeth po raz kolejny udowadniają, że ich słabością jest nadmierna ufność. Zwłaszcza, że ta czarodziejka od początku epatuję arogancją i tonacją głosu, która nie powinna budzić zaufania. Pojawia się w tym odcinku wyczekiwana przez Annabeth postać ale ma rolę epizodyczną. 





Natomiast na drugim planie mamy Clarisse, która trafia do niewoli wraz z Gloverem. Mają nawet niezłą chemię. Choć ta dziewczyna to najbardziej irytująca postać w całym serialu. Non stop coś jej nie pasuję, ale aktorka gra to bardzo dobrze. Generalnie ci młodzi aktorzy prezentują się niezwykle solidnie. Sam pomysł rozbicia tych postaci na dwa obozy wydaję się niezły. Oby potrwał jak najdłużej. Obawiam się jednak, że w odcinku szóstym cała czwórka się spotka. Cały czas podkreślam, ze sezon drugi jest lepszy od pierwszego, bo tu naprawdę sporo się dzieję. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty