Percy Jackson i bogowie olimpijscy sezon 2 odc. 4 (Disney+)
Nadal trzeba przyznać serialowi, że epatuję akcją. Tym razem dostajemy rekonstrukcję zdarzeń, gdy Glover i Annabeth się poznawali. Tam się rozwija temat tajemniczego i sentymentalnego naszyjnika. W tym odcinku wojownicza Clarisse zawiera jakąś formę ugody z Percy'm i jego ekipą. Cały czas irytujący jest ten jednooki rzekomy jego brat. Okazuję się, że ma on na pieńku z Annabeth ze względu na przeszłości. Poznajemy jakiś zalążek.
Niestety wspomniana Clarisse zachowuję się tu jak rozkapryszona 13-latka. Coś na zasadzie gniewania się dla samego gniewania. Dochodzi do jakże intrygującej sceny walki Percy'ego z nią. Niestety ta scena jest zabita przez odważną decyzję Annabeth. Pierwsza połowa odcinka była bardzo w porządku. Końcówka niestety staję się irytująca. Scena sztormu na morzu postawia wiele do życzenia. Nasycona była wieloma absurdami. To był taki trochę odcinek przejściowy. Niby coś się działa ale tak na pół gwizdka. To jest w stylu Harry Pottera albo raczej twórcy bardzo chcą pójść w tym kierunku. Ja ciągle oglądając to mam wrażenie, że scenarzyści mają tu karty by zaimponować ale jakby czekali na odpowiedni moment albo zwyczajnie nie potrafię nimi grać.
Mam tylko nadzieję, że nie zrobi się z tego jakiś love story. W sensie, że Percy nie zakocha się w tej Clarisse. To może zmierzać w tym kierunku. Niewykluczone, że ta cała Annabeth również z czasem straci głowę. Znając Disneya raczej spodziewam się wątku lesbijskiego. Po tych czterech odcinkach moim zdaniem jest znacznie lepiej niż przy pierwszym sezonie. Już czytam, że w planach jest trzeci.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz