Jujutsu Kaisen: Execution







   Anime to nie są moje klimaty. Przeczytałem, że film, który się pojawił się w kinach od piątku to trzeci sezon serialu, który ma sporo fanów. Po seansie mogę napisać, że raczej półtoragodzinna zapowiedź i pewna obietnica względem fanów na przyszłość. Z mojej perspektywy to co obejrzałem nie miało za wiele sensu. Dostrzegłem tam kino zemsty i szereg latających ładnie narysowanych postaci. Wyglądali dość specyficznie ale jakoś ogarniałem kto tam jest dobry a kto nie. Problemem było to, że niewiele słów tam pada. Montaż mocno tik tokowy.






 Przez pierwsze pół godziny bolały mnie oczy od niego a potem się zastanawiałem co się dzieję w głowie ludzi, którzy są tego fanami. Owszem, gdzieś tam dostrzegałem potencjał ale to wszystko zrobione jest tak leniwie i mało wciągająco, że czułem się jakby oglądał znów "Pięć koszmarnych nocy 2". Tam byłem na sali jedynym nie będącym fanem gościem. Tutaj było podobnie. Podobała mi się za to ścieżka dźwiękowa. Co prawda była zupełnie niekompatybilna z tym co było na ekranie ale to dodawało temu projektowi inności i innowacyjności. Nie pamiętam bohaterów i ich imion. 






Ktoś powie, że trudno oglądać skoro się nie zna dwóch pierwszych sezonów. Nie wiem tylko czy taka stylistyka jest dla mnie. Ja wolę dłuższe ujęcia, tam gdzie można próbować coś wyczytać z twarzy postaci i poszukać drugiego dna a nie takie skoki fabularne dziesięciosekundowe. Czułem się jak na seansie "Wszystko wszędzie naraz" (2022). Tam również byłem zagubiony na każdym polu. Z całą pewnością dla fanów anime mój wpis będzie zupełnie bezużyteczny ale chciałem potraktować to jako wyzwanie i wyjścia poza strefę komfortu. Nie bawiłem się za dobrze....


Ocena: 3/10

Komentarze

Popularne posty