Jay Kelly (Netflix)
George Clooney w produkcji Netflixowej. Za kamerą Noah Baumbach. Gość, który dał nam "Historię małżeńską"(2019) ze Scarlett Johansson i Adamem Driverem. Bardzo dobrze był on oceniany. Oprócz tego filmu jednak jakoś jego projekty nie robią furory. Tym razem zrobił coś szalonego. Zestawił w obsadzie dwa różnie kojarzone się nazwiska aktorskie. Po pierwsze George Clooney a po drugie Adam Sandler. Już po seansie mogę powiedzieć, że ten drugi nie pasował do swojej roli. Nie da się ukryć, że jest on mocno zaszufladkowany jako komediant a jak ma zagrać coś ambitniejszego to nie wygląda to za dobrze. Tutaj ma co grać, choć jest postacią drugoplanowa. Zresztą czy przy Clooney'u można być pierwszo? Chyba tylko Bradowi Pittowi się udało w tym filmie dla Apple.
George Clooney gra tu tytułowego Jay Kelly'ego. Wielką gwiazdę kina, która przechodzi kryzys i rozważa rezygnację z aktorstwa. Nie da się ukryć, że film jest delikatną zrzynką z serialu "Studio". Tutaj również mamy drwiny z tego pełnego przepychu i obłudy świata showbiznesu filmowego. Oczywiście Clooneya ogląda się dobrze ale fabularnie film kuleję, bo chcę być wszystkim. Z jednej strony dramatem, z drugiej komedią a z trzeciej historią miłosną. Najgorsze , że widz nie czuję tu przywiązania do głównego bohatera. Dlaczego ma nam zależeć by ten zadufany w sobie dupek miał nadal odnosić sukcesy. Dodatkowo po latach spotyka się z dawnym znajomym z czasów młodości. Oboje mieli ambicję aktorskie ale temu drugiemu nie poszło i ma z Clooneyem taką mocną scenę jak mu wygarnia wszystkie żale i pretensję.
Film trwa ponad dwie godziny i jest tworem dziwnym. Myślę, że znajdzie on swoich zwolenników. Zwłaszcza, ze ma na pierwszym ekranie uwielbianego George'a Clooneya. Zastanawiam się tylko czy gdyby zagrał główną rolę ktoś mniej znany i charakterystyczny to czy odbiór głównego bohatera nie byłby inny. Nawet obsadzenie w tej roli Adama Sandlera byłoby bardziej kreatywne. Clooney w dużej mierze gra tu siebie, albo kogoś kim być może jest. Byłem zaskoczony dlaczego ten film nie trafił do kin ale teraz już chyba rozumiem, bo nie jest on ani jakoś szczególnie ambitny ani rozrywkowy. Wielka szkoda, bo był tu potencjał na fajną satyrę.
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz