Eleanor Wspaniała ( Eleanor the Great)

 




  Scarlett Johansson. Kojarzy się głównie z aktorstwem a ostatnio z drugoplanowymi rolami w filmach komiksowych. Ja jednak pamiętam jej rewelacyjne i zmysłowe rolę u Woody Allena. Widać, że aktorka czuję sentyment do tamtych czasów, bo dziś sama stanęła za kamerą i zrobiła film o społeczności Żydowskiej. Wiadomo, że jak Żydzi to i musi być wzmianka o Auchwitz czy Polakach. 




Nasza główna bohaterka ma 94 lata i niedawno straciła przyjaciółkę, która przeżyła holokaust. Nagle umiera i ona nie chcąc żyć w samotności wraca do swojej córki i jej syna. W tym wątku akurat niewiele się wydarzy. Kobieta nie jest specjalnie przez nich lubiana, bo mówi to co myśli i jest prawdziwą torpedą, która swoim ciętym językiem potrafi zdominować każdego. Jej córka wysłała ją na spotkanie wsparcia. Tam spotyka studentkę dziennikarstwa Ninę. Dziewczyna chcę na zajęcia zrobić materiał o osobie, która przeżyła holokaust. Trafia na Eleanor i ona sprzedaję jej historię swojej przyjaciółki jako własną. 




Film balansuję między charakterystycznymi dla Żydów martyrologicznymi zapędami a dosadnym humorem za sprawą ciętych ripost głównej bohaterki. Nie jest chyba tajemnicą, że Scarlett Johansson jest żydówką. Ma do tego polskie korzenie, ale rzecz jasna nie udzieli nigdy wywiadu po polsku i nie powie, że kocha nasz kraj. Podobny film o Żydach zrobiła kiedyś Natalie Portman. Tam jednak była sama martyrologia i to było nie do zniesienia. Tutaj za każdym razem, gdy nieżyjąca przyjaciółka głównej bohaterki wyjawia te smutne historię z przeszłości to ja zaczynałem kręcić nosem i się nudzić. Na końcu wchodzi w szczegóły i ten jej irytujący akcent był nie do zniesienia. 






Znacznie bardziej podobał mi się wątek Niny i radzenia sobie z traumą po śmierci bliskiej osoby (matki). W dużej mierze właśnie o radzeniu sobie ze stratą jest ten film. Ogromny problem jest tu z tempem. Film trwa ledwie półtorej godziny a ja się czułem jakby co najmniej trzy. Oczywiście jako, że jesteśmy w środowisku artystycznym to ta Nina musiała okazać się lesbijką. Nie wiem po co nam ta informacja? Myślę, że jest to debiut reżyserski udany ale wolałbym by w następnym filmie było coś więcej niż Żydzi i ich wieczne żale na wszystko i na wszystkich. 



Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty