Avatar: Ogień i popiół
Nie byłem podekscytowany tym seansem pamiętając dwójkę i to jak długi to był seans. Co prawda nie wspominam tamtego filmu źle, ale czy reżyser James Cameron mógł widza w jakiś sposób jeszcze zaskoczyć? Zwłaszcza. że dwójka i trójka zostały kręcone jednocześnie. "Istota wody" była powolna, pozwalała nam się upajać super efektami specjalnymi, natomiast trójka przez pierwsze półtorej godziny to jazda bez trzymanki niczym "Mad Max". Później dostaliśmy jakieś 15 minut odpoczynku a następnie kolejna godzina galopu fabularnego. Zdania będą podzielone, bo jedni wolą akcję a drudzy lubią nacieszyć oka i bardziej prześwietlić postacie.
Jak wypadają czarne charaktery? Pojawia się Varang (Oona Chaplin). Przewodziła jakiejś dzikiej społeczności. Minę miała groźną i można było dostrzec w niej szaleństwo. Nie jest jakoś szczególnie rozbudowana. Ma zaledwie jedną scenę, w której tłumaczy swoje motywację ale szczątkowo. Ponownie najjaśniejszym punktem jest pewny siebie i arogancki pułkownik Miles Quaritch. W tej roli etatowy czarny charakter czyli Stephan Lang. On jest takim rodzynkiem na tle tych poważnych i szlachetnych głównych bohaterów, choć między nimi bywa różnie. W dwójce zginął faworyzowany przez ojca syn. Teraz ten drugi, który był narwany i ambitny musi zmężnieć i wziąć odpowiedzialność. On nadal jednak zachowuję się niezwykle infantylnie i bywa irytujący. Ma też swój moment mama czyli Neytiti (Zoe Saldana). Ona zachowuję się tu bardzo nie po macierzyńsku pokazując poglądy wręcz rasistowskie i ksenofobiczne. Domyślam, że to było świadome nawiązanie do patologii dzisiejszych czasów.
Swoje momenty ma również Kiri (Sigourney Weaver). Dziewczyna poznaję prawdę dotyczącą swoich prawdziwych korzeni i objawia się nam jako jakiś Harry Potter. Drugą anomalią jest inny członek rodziny czyli "Pająk". Chłopak przypominający Tarzana mieszka na Pandorze paradując non stop w masce by mógł tam przeżyć jako człowiek. W połowie filmu dochodzi do przełomu i staję się ważnym narzędziem w rozgrywce. Nie zapominajmy, że jest synem pułkownikiem. Jakaś więź między nimi istnieję, mimo, że Quaritch idzie swoją drogą i totalnie zabłądził. Nie do końca wiadomo co jest jego celem. Tylko zemsta? Jakby film skończył się po półtorej godziny to bym tylko wychwalał. Znakomita rozrywka. Bardzo dobra scena walki w powietrzu.
Niestety im dłużej film trwał tym fabularnie stawał się infantylny. Wątki wrzucane nie wiadomo w jakim celu, zero rozwoju postaci. Ta cała groźna Varang nagle zniknęła a była niby takim mocnym graczem. Nie do końca wiadomo kto tu jest osią zła i rozdającym karty. Każdy czarny charakter działa na swoją rękę. Niedobrze poprowadzony wątek Pająka i Kiri. Ta galopująca akcja stawała się męcząca. Brakowało mi jakiejś mocnej puenty, skończyło się to bardzo bezpiecznie i nie wiem czy chcę zobaczyć kolejne części a wiem, że mają być jeszcze co najmniej dwie. Dwójka miała sporo wad ale chyba była bardziej epicka a to z czasem straciło swój klimat i magię.
Ocena: 6/10


Komentarze
Prześlij komentarz