Wicked: For Good





  Nie ukrywam, że trochę czekałem na ten sequel. Podobała mi się jedynka mimo, że była odgrzewanym kotletem ale dostrzegałem tam urok i serce. Nie lubię musicali ale tutaj naprawdę dało się to znieść. Nawet Ariana Grande mi się podobała aktorsko. Wybroniła się w tamtym filmie. W sequelu natomiast mam do niej trochę zastrzeżeń. Za bardzo jest jednowymiarowa. Mały ma wachlarz gestów i min. Jej zielona ekranowa partnerka wypada znacznie lepiej, choć w scenach śpiewanych wiadomo, która z nich bryluję.






Scenarzyści nie mieli łatwego zadania. Zakończenie pierwszego filmu zwiastował klasyczny bajkowy pojedynek dobra ze złem. Tyle tylko, że dobro ma tu zieloną twarz i jest na wygnaniu. Tak naprawdę nie wiadomo też jakimi metodami posłuży się Elfaba (Cynthia Erivo). Ponadto w jaki sposób miałaby zdemaskować złego czarnoksiężnika oszusta i postać Michelle Yeoh. Ma dwóch ukrytych sprzymierzeńców w postaci Glindy (Ariana Grande) i Fijero (Jonathan Bailey). W dwójce przez moment stworzy się z tego takie miłosne trio. Widać, że twórcy bardzo nie chcieli pójść na łatwiznę fabularnie. Zapewne z premedytacją zrobili taki chaos w połowie, tworząc i zamykając szybko wątki. Kilka rozwiązań było wartych uwagi. Mamy nawet jedną nie pasującą do konwencji filmu sekwencje. Taką mocno satyryczną. Co prawda jej puenta nie jest już na wesoło ale lekko się uśmiechnąłem. Moim zdaniem scenarzyści wybrnęli. Nie wyzbyli się tego co było najlepsze w jedynce i nie próbowali na siłę przedłużać tej historii. Mam co prawda wątpliwości czy nie dało się tej fabuły zmieścić w jednym filmie ale rozumiem, że pewnie chodzi w tym projekcie również o kasę. 







Sceny choreograficzno-muzyczne wyglądały bardzo dobrze. Te piosenki może nie zapadają w ucho i pamięć ale nie były przesadnie wydłużane. Mam wrażenie, że w jedynce było ich trochę za dużo. Tutaj dużo było momentów bez śpiewania. Wiadomo, że ta fabuła nie jest jakoś szczególnie ambitna ale ten projekt w dużej mierze czerpię siłę z postaci i chemii jaka jest zauważalna na ekranie. Ja się bawiłem bardzo podobnie jak przy okazji jedynki i jak ktoś polubił tamten film to tu również nie będzie zawiedziony. Dostałem to czego oczekiwałem.





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty