Tulsa King sezon 3 odc. 10 (Skyshowtime)
Ostatni odcinek sezonu. Bez wątpienia najmocniejszym punktem tego epizodu był Samuel L. Jackson. On co prawda jest tu jedynie dodatkiem to każdą scenę kradnie dla siebie. Widać, że znakomicie bawi się swoją rolą. Siostra Dwighta zostaję porwana. Porywa ją największy wróg głównego bohatera. Mam sporo zastrzeżeń do scenarzystów w jaki sposób ta postać jest tu budowana.
W zasadzie w każdym starciu ze Stallonem dostaję bęcki. Nawet jeżeli robi działanie dwa lub trzy kroki to przodu to nasz główny bohater zawsze jakoś go gasi. Ta frustracja doprowadziła do prawdziwej rozwałki jaką tu otrzymujemy. Muszę przyznać, ze było to świetne. Ten odcinek dowiózł emocjonalnie. Mamy też wątek zdrady przez najbliższą osobę. To też pokazało jak dziurawy była społeczność jego największego wroga. Końcówki poprzednich sezonów kończyły się cliffahangerami a tutaj go nie ma.
W tym odcinku mamy tez wątek siwego kandydata na burmistrza, który składa propozycję partnerce Dwighta. Ona jednak czuję, że gość złapał pewność siebie i próbuję ją rozegrać. W tym wątku dostrzegam ogromny potencjał. Kobieta zazwyczaj była pewna siebie i czuła się królową każdej sytuacji a tutaj ewidentnie odczuwała dyskomfort w konwersacji. Podejrzewam, że w kolejnym sezonie cos tu się wydarzy. Czekam też aż w końcu Dwight dostanie równego sobie rywala a nie kogoś kto emocjonalnie wysiada przy pierwszej przeszkodzie.
Cały ten sezon pod względem klimatu jest niesamowity. To jest taka mini "Rodzina Soprano". Myślę, że nadal jest tu potencjał na kolejne sezony. Podobno wkrótce mamy otrzymać spin off. Tytul jego to "NOLA King". Ma on się skupiać na postaci Samuela L. Jacksona. Zacieram ręce. To będzie prawdziwa uczta. Ten sezon również nią był.
Ocena: 8/10


.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz