Tornado

 




   To jeden z tych filmów, który cichaczem pojawił się na ekranach kin i chyba jest zbyt niszowy by trafił do większej widowni. Mamy tutaj dobrze znanego z filmów Tarantino Tima Rotha. On gra tu szkockiego bossa lokalnej bandy, która gania dwoje dzieciaków. W każdym razie od tego momentu rozpoczyna się film. Było to intrygujące, bo nie wiedzieliśmy czy Azjatka i małolat zasługiwali na takie polowanie. Z czasem okazało się, że zwłaszcza ten drugi świętoszkiem nie był a dziewczyna stała się ofiarą swojej natarczywości i potrzeby doznań. Wraz ojcem zajmuje się teatrem lalkowo samurajskim. Muszę przyznać, że to ich przedstawienie było urocze, choć krwawe i raczej nie dla najmłodszych dzieci. 







Recenzję filmu są mieszane. Ja osobiście lubię go. Głównie za jego umiejętność uciekania od uproszczeń. Za każdym razem, gdy wydaje nam się, że idziemy w sztampę to dostajemy od scenarzysty plaskacza i dzieję się coś totalnie absurdalnego. Myślę, że ten film w założeniu miał być taką mieszanką czarnej komedii, westernu i dramatu. Nie można również zapomnieć o wątku samurajskim. On wybrzmiewa najbardziej na końcu historii. Co do aktorów to na drugim planie mamy Jacka Lowdena. Możecie go kojarzyć z cudownego serialu "Kulawe konie". Ponownie wystąpił obok dużego aktorskiego nazwiska. 





Nie pada w tym filmie za dużo słów, ale to był bardzo dobry pomysł. Po jakichś 20 minutach jesteśmy już w stanie opowiedzieć się po czyjejś stronie sporu. Ta banda czarnych charakterów to nie są jacyś wyrafinowani i przenikliwi goście. Raczej zwykłe pustaki i prymitywy, tak więc dziewczyny nie miała poprzeczki postawionej zbyt wysoko. Film trwa ledwie 90 minut. Zapewne za jakiś czas trafi na platformę streamingową i wcale się nie zdziwię jak tam zrobi furorę. 






Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty