Sny o pociągach (Train Dreams) Netflix
W piątek na Netflixa trafił film, który pasuję jak ulał na przeróżne festiwale a może nawet na Oscary. Posiadający niezwykle subtelny i mało krzykliwy klimat. Skupiamy się na samotnym drwalu, którego życie wydaję się dość nudne ale jednak pełne jest zwrotów akcji. Historia toczy się na początku XX wieku. Ma w sobie coś westernowego ale daleki jestem od nazwania go nim.
Losy bohatera opisuję nam narrator i to uważam za znakomity pomysł, bo to nadaję tej historii dynamiki i zapewne zrobione jest pod mało wymagającego widza Netflixowego. Na pewno nie jest to film, który nadaję się do popcornu i piwa. Wymaga skupienia, ciszy. Doceniam konwencję. Po za tym wygląda zjawiskowo. Zdjęcia są fantastyczne. Tutaj bym naprawdę rozważył co najmniej nominację Oscarową. Właśnie one nadają mu niesamowitego klimatu. Wyobrażam sobie sytuację, że wielu z was zaśnie i uzna te historię za nudną mimo iż mężczyzna ma żonę i dziecko. Niestety sytuacja zawodowa nie wygląda tak dobrze. Nasz bohater musi się chwytać każdej najdrobniejszej fuchy by wyżywić rodzinę. Częste wyjazdy powodują, że żona tęskni i nawet w pewnym momencie chcę jeździć z nim na nie.
Potem dochodzi do tragedii i życie mężczyzny totalnie się wali. W każdym razie on tak uważa. Nie jest to bohater, którego polubicie. Nie jest duszą towarzystwa. Taki małomówny samotnik. Film w swojej konstrukcji trochę przypomina "Patersona"(2016) Jima Jarmusha ale głównie ze względu na charakter głównego bohatera i to jak bardzo bezbarwny się wydaję. Warto podkreślić, że za kamerą mamy tu Clinta Bentleya. Jednego ze scenarzystów nominowanego rok temu do Oscara filmu "Sing Sing". Myślę, że istnieję szansa na kolejne w kontekście tego filmu. Aktorsko nie mam zarzutów. W roli głównej Joel Edgerton. Czy kreacja na Oscara? Można podyskutować ale na pewno nie przeszkadzał. Nie jest to film dla każdego.
Ocena: 7/10




Komentarze
Prześlij komentarz