Pluribus odc. 4-5
Czwarty odcinek naprawdę mi się podobał. Miał kilka momentów diamentowych. Choćby rozmowa naszej bohaterki z przypadkowym gościem, który musiał w tej rozmowie zachować dyplomacje by nie urazić swojej rozmówczyni. Ona nie ułatwiała mu zadania prowokując niewygodne tematy mające podważyć poziom jej szczęśliwości. Swoją drogą to niezwykle ciekawy zabieg. Ludzie na co dzień wolą słuchać miłych kłamstw niż brutalnej prawdy, albo raczej subiektywnej oceny, która często jest nam nieprzychylna. W końcu ludzie boją się doprowadzać do konfrontacji. Bez wątpienia ten odcinek mógł odbiorców skłonić do licznych refleksji.
Jak na ten serial ten odcinek czwarty był bardzo dynamiczny i obfitował w szereg wydarzeń. Naprawdę w końcu oczekiwałem kolejnego epizodu. Nadszedł on szybciej niż się spodziewałem i po raz kolejny muszę zmienić zdanie. To był najnudniejszy odcinek serialu jakiegokolwiek jaki w tym roku widziałem. Tu się zupełnie nic nie działo. Tylko obserwujemy buntownicze działania naszej bohaterki.
Rhea Seehorn w głównej roli jest znakomita. Naprawdę pozwalam nam poczuć się w swojej skórze i często wypowiada słowa, które w podobnej sytuacji każdy z nas by wymówił. Nie gryzie się w język i mówi to co naprawdę myśli. Często towarzyszy jej Zosia. W tej roli Karolina Wydra. Myślę, że ona raczej większej roli już tu nie odegra. Była jedynie idealnym przeciwieństwem naszej bohaterki. Z mojej perspektywy jedynie szczere monologi głównej bohaterki są elementem interesującym. Cała dziwność tego projektu jakoś mnie nie kręci. Nie rozumiem zachwytów...
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz