Ministranci

 





  Bardzo zachęcającą ma promocję ten film. Uhonorowany kilkoma nagrodami na festiwalu w Gdyni. Co prawda czytając opinię krytyków na filmwebie to nie są tak jednoznacznie pozytywne jak choćby w przypadku serialu Jana Holoubka " Heweliusz". Tomasz Raczek bardzo słusznie nazwał ten film mieszanką "Domu dobrego" i "Kleru". Choć nie spodziewajcie się takiej jazdy propagandowej antyklerykalnej jak w przypadku tego drugiego filmu, choć ja jednak uważam, że jest on formą uderzenia w księży. 






Chodzi głównie o to, że główni bohaterowie czyli tytułowi ministranci czynią dobrą, choć metody są moralnie wątpliwe, natomiast ich podopieczni czyli księża uchodzą za materialistów bez serca. Do tego jeszcze hipokrytów, a zwłaszcza postać Tomasza Schuchardta. On ma znakomitą prezencję i ceniony jest przez parafian a wręcz kochany. W gabinecie jednak okazuję się, że dopuszcza się sporej finansowej nie transparentności. Przyzwolenie na to daję mu miejscowy proboszcz. On też nie jest tu przedstawiany jako idealny duchowny. Moim zdaniem kościołowi obrywa się tu mocno. Zarzut hipokryzji aż biję od ekranu. To samo można powiedzieć o rodzicach naszych głównych bohaterów i generalnie reszcie parafian. Chłopcy mają zupełnie różne sytuację życiowe. Ten najważniejszy czyli Filip ma matkę alkoholiczkę, która go zaniedbuję a on czuję się w obowiązku być głową rodziny. Kobieta jest bezrobotna i on szuka za nią pracy dla niej. 




Dodatkowo w kościele odkrywają spisek księży, którzy kradną pieniądze przeznaczone dla parafian. Dlatego chłopaki wpadają na pomysł by okraść sejf i rozdać jego zawartość potrzebującym. Słowo: "potrzebującym" jest tu niezwykle istotne, bo jałmużna nie jest dobrym pomysłem dla ludzi z problemami społeczno-psychicznymi. Chłopaki montują w konfesjonale kamerkę. Mając dostęp do treści mogą zdecydować kto zasługuję na pomoc. To takie bardzo naiwne z ich strony, bo nie ma gwarancji, że ludzie w konfesjonale muszą mówić całą prawdę, albo przedstawiają swoją subiektywną wersję prawdy. Ten film dotyka naprawdę wielu problemów. 




Początkowa jego faza jest lekko komediowa, ale im dalej film się rozkręca tym robi się coraz smutniej i mniej optymistycznie. Nie ukrywam, że widziałbym ten projekt w wersji serialowej. Tutaj naprawdę jest potencjał. Znakomicie w filmie aktorsko są te dzieciaki. Widać chemię między nimi. Mogą być z nich ludzie. Widać, że Domalewski nie chcę wystawiać recept na życie. Nie liczcie na jakieś tanie i sztampowe happy endy. Bardzo podoba mi się ostatnia scena. Słowa czasem są zbędne i to zakończenie najlepiej temu dowodzi. Polskie kino naprawdę ma się całkiem nieźle. Wydaję mi się, że ten film będzie miał bardzo dobre otwarcie. Mój seans przedpremierowy był sugestią. Życzę temu projektowi jak najlepiej. 


Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty