Frankenstein (Netflix)
Guillermo del Toro zawsze lubował się w fantastyce i stylistyce mocno gotyckiej. Takiej a la Tim Burton ale nie nasyconej bajkowością. Zdobył zresztą Oscara za niezwykle intrygujący film jakim był "Kształt wody" ze znakomitą rolą Sally Hawkins i ciągle niedocenianym Michaelem Shannonem. Był też całkiem niedawno mniej udany "Zaułek koszmarów" z Bradleyem Cooperem i Cate Blanchett. Teraz do ekipy ściągnął mocno pompowanego Jacoba Elordiego. Przez wielu jest ceniony, ja osobiście nie pamiętam roli, w której by mi się podobał. Moim zdaniem on gra w każdym filmie te samą postać. Niedawno był serial w HBO MAX. Po jednym odcinku poległem, bo nie widziałem postaci tylko Jacoba Elordiego wygłaszającego smutne kwestie. Wkrótce w kinach zobaczymy go u boku Margot Robbie także tam będzie mógł zabłysnąć i rozwinąć skrzydła. Tak jak to miało miejsce w niedawnej komedii romantycznej przy osobie Colina Farrella jak sobie razem z Robbie jedli burgery w fast foodzie.
Teraz dostał rolę potwora, który w filmie przedstawiany jest jako ofiara i wrażliwiec pragnący wyzwolić się z samotności. Skupiamy się na naukowcu Viktorze Frankensteinie. W tej roli Oscar Isaac. W roli drugoplanowej dostajemy tu Christopha Waltza. Nie mam nic do Isaaca ale moim zdaniem Waltz znacznie lepiej do roli szalonego naukowca by pasował. Mógł dać popis godny "Bękartów wojny". W każdym razie ten naukowiec tworzy z nie wiadomo czego potwora, która ma zdolności ludzkie. Początkowo przetrzymuję go w zamknięciu. Takim lekko przerażającym mrocznym zamku. Potem pojawia się brat wraz z jego narzeczoną. W tej roli Mia Goth. Moim zdaniem troszkę jest tu niewykorzystana. Ona łapie zaskakującą chemię z monstrum. Coś a la w "Kształcie wody" Sally Hawkins z tym dziwnym potworem. Tutaj jednak nie ma eskalacji tej relacji. Ona szybko kwitnie ale też szybko umiera i twórca traktuję ją jako ciekawostkę. Bardziej skupia się na zawiłej relacji naukowca z Elordim. Ta relacja porównywana jest tu do bliskości ojca z synem. Tylko ten rodzic tu okazuję się niezwykle toksyczny a ten potwór jest tu trochę jak niewinne zwierzę. Jeżeli nie atakujesz go i nie robisz krzywdy to on zachowuję się pokojowo, o czym świadczy jego relacja z miejscowym starcem, który zaraził go pasją do literatury.
Nie spodziewajcie się tu grozy, to bardziej dramat fantasy. Myślę, że dostrzegam tu sporo podobieństw do "Kształtu wody" Jeżeli podobał wam się tamten film to tutaj również powinniście czerpać radość z tego seansu. Zastanawiałem się przed obejrzeniem czemu ten film nie trafił do kin. Czyżby Del Toro bał się porażki kasowej? Osobiście wolałbym go obejrzeć na dużym ekranie. Nie jest to jakieś oszałamiające dzieło ale na pewno warta konsumpcji produkcja. Jacob Elordi w końcu dał radę.
Ocena: 7/10
.webp)

.webp)


Komentarze
Prześlij komentarz