Devil in Disguise: John Wayne Gacy odc. 4-5 (Skyshowtime)

 





  Czwarty odcinek podobał mi się, bo ponownie otrzymaliśmy dużo głównego bohatera i wysyp jego kwiecistych mądrości. W zasadzie wszystko co mówiłem o tym serialu w poprzednim wpisie mógłbym powtórzyć. Dla mnie problemem jest brak tempa i zbyt dużo wątków. Te odcinki nie powinna trwać prawie godzinę, To prawie jak pełnometrażowy film. Nie ma tu już żadnej zagadki, jedynie możemy być zasypywani wstrząsającymi ciekawostkami o mordach Gacy'ego. Odkryto, że gość zabijał głównie homoseksualistów i mężczyzn świadczących różne homoseksualne perwersję. 




Trochę ten serial staję się czymś w czym lubuję się Ryan Murphy i Brad Falchuk. To ci goście, którzy dali nam American Horror Story czy te serie o seryjnych mordercach na Netflixie. Mianowicie mowa o homoseksualnych wątkach. W odcinku piątym mamy taki na pół odcinka. Oczywiście on miał związek z Gacym ale czy trzeba było go tak rozwijać? Wystarczyło podać go jako przecinek. Jak tak sobie myślę o tych wszystkich produkcjach o seryjnych mordercach to mam wątpliwości moralne czy rzeczywiście twórcy ich powinni w jakikolwiek sposób próbować usprawiedliwiać ich czyny. Jeżeli kogoś zabiłeś to od razu zasługujesz na film? Niepokojąca społecznie to tendencja. Ponadto jak mówiłem nikt poza Gacym nie wychodzi tu na pierwszy plan, ci drugoplanowcy są zupełnie bezbarwni i nie chcę nawet pamiętać ich imion. 






O ile odcinek czwarty oceniam na plus to piąty był już przynudzanie rozciągniętym niemiłosierne. Chciałbym by twórcy próbowali czymś mnie zaskoczyć, bo póki co dostajemy zdjęciowo i aktorsko bardzo udany projekt ale fabularnie jest totalnym chaosem. Chciałbym nienawidzić Gacy'ego bardziej niż ma to miejsce na dziś....


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty