Peacemaker sezon 2 odc. 7 (HBO MAX)

 




  Poprzedni odcinek był anomalią. Głównie dlatego, bo był przepełniony akcją i ciekawymi sekwencjami. Zawarte w nim było wszystko to za co pokochaliśmy ten serial. Wydawało się, że już będzie tylko lepiej a tymczasem ponownie skręcamy jakościowo w drugą stronę. 




Ten odcinek był najłagodniej mówiąc: mało wciągający. Znowu wracamy do tematu alternatywnej rzeczywistości i ja nienawidzę tego wątku. On mi się wydaję totalnie bzdurny i mało fascynujący. Nasza wojownicza blondynka ponownie jest niewykorzystana. Teraz już całkowicie poświęca się dla głównego bohatera i stoi po stronie dobrej. Natomiast ten mały śmieszny Azjata w kiczowatym zielonym stroju nagle przechodzi na jasną stronę mocy. Fatalnie napisane są te wszystkie postacie. 





Początkowo liczyłem, że Emilia okaże się kimś kto przyćmi Peacemakera a tymczasem ona ani przez moment nie stała przed jakimkolwiek dylematem. Nie mówiąc już o głównym bohaterze. Przez całe te siedem odcinków jest w depresji i gdyby oni opowiadali o tym w sposób lekko ironiczny a nie taki sztuczny to miałoby to jakieś znaczenia a tak on staję się jedną z najbardziej irytujących osób tutaj. Największą gwiazdą tych odcinków do tej pory jest orzełek. Cała reszta do kosza. Obstawiam, że finał nie zrekompensuję rozczarowania, które mnie spotyka. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty