Nieczysta gra (Play Dirty) Prime Video

 




   Akcyjniak z Markiem Wahlbergiem. Chciałoby się zapytać, który to już raz? Ten film skłonił mnie do refleksji nad talentem aktorskim Wahlberga. On w tych swoich ostatnich projektach gra te samą postać czyli gościa niezniszczalnego, która zawsze musi mieć ujęcie bez koszulki. Trochę jak swego czasu Zack Efron. Tutaj gra bandytę. Tak na dobrą wszyscy tutaj nimi są. 





Głównym złoczyńcą okazuję się Detektyw Monk. Chyba nigdy nie widziałem go w takiej roli. Wszystko zaczyna się od udanego skoku, potem jedna z jego uczestniczek rozbiera się do bielizny, po czym zabija wszystkich. Oczywiście jedynym, który przeżył jest postać Wahlberga. Gość wpadł do rzeki z dużej wysokości ale wiadomo, że musiał to przeżyć. On jest tu kimś nie do pokonania. Nawet ta kobieta z czasem zaczyna z nim współpracować, choć spora nieufność tam panuję. Twórcy tego projektu uznali, że trzeba być spektakularnym i widowiskowym. Ogrom strzelanin i pościgów. To pochłania ponad połowę metrażu. Nigdy nie rozumiałem czemu przedłużane są tego typu sceny w filmach. Znam tylko dwa przypadki, gdy to wypaliło. Mianowicie w Johnie Wicku 3 oraz "Casino Royale". Mamy tam cudowną scenę pościgu, gdzie Daniel Craig wspina się na wieżę tocząc krwawą batalię. Tutaj te sceny nie mają ani grama oryginalności.





 Krótkimi momentami film bywa zabawny ale na palcach jednej ręki można wyliczyć udane żarty. Od początku wiadomo kto będzie zwycięzcą. Początkowo myślałem, że ta kobieta okaże się kimś groźniejszym i stawi czoło Wahlbergowi ale to jednak nie jest film Netflixa, tu nie ma żadnej propagandy. Być może znajdą się wielbiciele takiej rozrywki ale moim zdaniem Mark Wahlberg powinien przemyśleć swoje artystyczne wybory. 






Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty