LARP. Miłość, trolle i inne questy

 




   Czytałem, że za ten projekt odpowiada gość odpowiedzialny za niedawne "1670". Jak wiecie nie jestem fanem tej serii ale byłem ciekaw jak poradzi sobie ten twórca w konwencji filmowej, gdzie trzeba opowiedzieć jakąś historię a nie tylko strzelać w widza żartami sytuacyjnymi. Fabularnie nie jest to najwyższa półka. Skupiamy się na outsajderze szkolnym albo jak kto woli przegrywie. Mieszka z ojcem i bratem. Stracił matkę wskutek niefortunnego skoku na spadochronie. Ten wątek został początkowo w filmie sprzedany humorystycznie ale na końcu dostajemy mocno dramatyczną scenę ojca z synem. Taką, która zupełnie nie pasowała do dotychczasowej konwencji. Ona była wzruszająca ale nie wiem czy należało podążyć w tym kierunku, bo ta sekwencja skłoniła mnie do przemyślenia czy cały ten projekt nie jest czymś na kształt terapii, którą przechodzi główny bohater. Czy to nie jest pomysł podobny do tego, który dostaliśmy w niedawnym "Skrzacie. Nowy początek". Pewnie by tak było, gdyby nie wątek miłosny, który stawiany jest na piedestale. Moim zdaniem jest on jednak parodią komedii romantycznych. 





Generalnie widać sporo nawiązań  do filmów z przeszłości. Wiele haseł z "Władcy Pierścieni" tu pada. Zresztą ten chłopak przebiera się za elfa Legolasa i lata z łukiem. Nawet mamy taką mocno satyryczną scenę na początek, gdy ich wojnę w lesie przerywa przejeżdżający pociąg. Sergiusz (Filip Zaręba) ma swoją grupę przyjaciół dziwaków i w szkole raczej nie jest zbyt popularny. Nagle pojawia się nowa uczennica Helena (Martyna Byczkowska), w której się zakochuję od pierwszego wejrzenia. Ona sama w poprzedniej szkole była gnębiona dlatego w obecnej gra na dwa fronty. Z jednej strony rozmawia z Sergiuszem a z drugiej ze szkolną elitą. 





Problemem jest tu mało angażująca fabuła. Te żarty również nie powalają, choć sceny z gadającymi rybkami w akwarium to prawdziwe złoto. Myślę, że jednak założeniem reżysera było przedstawienie poważnej historii w krzywym zwierciadle. Ten wątek utraty matki mocno wpłynął na chłopaka. Nie jest to jednak film, który poruszyłby mnie jak choćby ten niedawny "Skrzat. Nowy początek". Ciekaw jestem czy promocja na "1670" zadziała na widza. Mam apel do widzów w kinie. Nie gadajcie na głos na seansie i jak coś spożywacie to róbcie to jak najciszej!!! Szanujmy się na sali kinowej.





Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty