Kulawe konie (Slow Horses) sezon 5 odc. 6 (FINAŁ)

 




   Finałowy odcinek dowiózł. Nie powiem by jakoś pozostał ze mną długo ale rozrywkowo było nieźle. Lamb po raz kolejny został bohaterem, choć jeden z jego podopiecznych mocno odleciał i uznał, że powinien mierzyć wyżej. W zasadzie spojleruję końcowe sceny. Skończyło się ostatnio na tym, ze agencja został oszukana za sprawą niewinnej pozornie kobiety. Sytuację ponownie musi uratować stary świetny agent zmierzający na dno. Nie da się ukryć, że to jedna z najlepszych ról Gary Oldmana w karierze, a jest w czym wybierać. Choćby wybitna kreacja Churchilla w "Czasie mroku" (2017) czy wcześniej w takich filmach jak "Szpieg"(2011) czy "Mroczny rycerz" (2008). On jest tu tak wybitny, że naprawdę nie jestem w stanie zapamiętać innych postaci. 




Jeżeli chodzi o wybitność to może mu się równać wcielająca się w rolę Diany Kristin Scott Thomas. Każda ich wspólna scena to prawdziwe złoto. Ona jako jedna z nielicznych nie zostaję zdominowana. Cichym bohaterem tego sezonu jest przerażający w swojej aspołeczności JK Coe. Gość non stop chodzi w tej samej bluzie z kapturem i ma wiecznie skrzywioną minę. Na sam jego widok można wpaść w przerażenie. On zresztą przyczynia się do absurdalnej śmierci z odcinka czwartego. Te ostatnie dwa odcinki były bardziej szpiegowskie niż komediowe. Skupiały się głównie na osi intrygi i dzięki temu ogląda się to dobrze. 




Już wiadomo, że będzie szósty sezon. Nawet otrzymaliśmy zwiastun na koniec tego odcinka. Zastanawiam się tylko czy on ma sens? Czym scenarzyści mogą jeszcze zaimponować widzowi? Moim zdaniem powinni całkowicie oprzeć się na duecie Oldman i Scott Thomas. Oni będą gwarancją dobrego smaku. Nie pamiętam aż tak dobrze wszystkich sezonów, także nie mogę powiedzieć jak ten wypada na ich tle ale wydaję mi się, ze był na podobnym wysokim poziomie. 


Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty