Gen V sezon 2 odc. 7 (Prime Video)

 




   Im bliżej finału to dostajemy po mordzie od serialu coraz mocniej. Wszystkie te moje teorie z poprzednich wpisów można wyrzucić do kosza. Ostatni zakończył się wspólną ucieczką Marie wraz Cate w celu dotarcia do Ciphera i tego biednego schorowanego Godolkina. Grupa przyjaciół rusza za nimi i w końcu się spotykają ale Marie stawia na swoim i idzie uleczyć Godolkina. Cały ten serial upraszczając jest o tym jak wielkim niebezpieczeństwem dla ludzkości jest młodość. Ona niesie z sobą niedojrzałość i brak odpowiedzialności za czyny albo brak jej świadomości. 




Te młode supki działają pod wpływem chwili i wierzą każdej głupocie, która jest im sprzedawana. Ci dorośli rozgrywają ich jak dzieci. Wszystko co sobie zaplanował ten rzekomy profesorek poszło bez większych przeszkód. Konsekwencję będą opłakane. Ktoś powie, że Marie zachowała się odpowiedzialnie, bo nie zaufała Cate i nie pomogła odzyskać jej mocy, ale to bardziej wynikało z faktu, że tak po ludzku jej nie lubi i nie ma w interesie by ona mogła znowu błyszczeć swoją mocą. Po za tym jej moc naprzeciw Ciphera niewiele mogłaby pomóc. 




Pojawia się też ojciec zmarłego czarnoskórego studenta. Jakąś tam rolę odegrał ale w zasadzie jakby go nie było to nic by to nie zmieniło. Te uniwersum nie byłoby sobą, gdyby nie wystrzeliło torpedy w połowie odcinka. Ja do teraz nie mogę przestać się śmiać. Nie będę spojlerował ale jak obejrzycie to na pewno zrozumiecie z czego. Bardzo żałuję, że ten sezon już się kończy. Nie byłem fanem pierwszego ale drugi jest już bardzo konkretny i emocjonujący. Niezwykle jest powiązany z tym co dostajemy w ostatnim "The Boys". Myśle, że ten finałowy sezon będzie prawdziwą torpedą i mam nadzieję, że nie spieprzą tego.



Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty