Gdyby nie ty (Regretting You)

 




   W końcu kończy się ten koszmarny weekend. Dawno nie było trzech premier kinowych, które tak bardzo były nie w moim guście. Nie lubię biografii a te dwa dni były ich pełne. Dziś dla odmiany coś czego również nie trafię czyli "Beverly Hills 90-210" na dużym ekranie. Ludzie piękni, żyjący w cudownych warunkach. Tutaj jednak paradoksalnie pojawiają problemy a nie problemiki. Mamy dwie pary. Siostry i ich mężowie. Od początku widać, że coś tam każdy z nich ma za uszami. 




My skupimy się tu na Morgan i jej nastoletniej córce (wyglądają jakby były siostrami xD). Pewnego dnia w wypadku samochodowym ginie mąż głównej bohaterki i siostra. Chyba nie będzie spojlerem jak powiem, że mieli ukryty romans od lat. Do tego zmarła siostra miała roczne dziecko. Okazuję się, że ojcem naprawdę był zmarły mąż Morgan. To znaczy tak nam mówi Dave Franco widząc w uśmiechu swojego rzekomego dziecka rysy przyjaciela a nie swoje lub żony. Taki głupi argument ale w zasadzie do końca filmu nie zostaje wyjaśnione kto jest ojcem niemowlaka. 




Na drugim planie mamy podboje miłosne córki. Chłopak, w którym się podkochuję od lat nagle zaczyna na nią spoglądać. Nie lubię tego wątku. Uważam, że film lepiej by się wybronił gdyby nie był w takiej przesłodzonej konwencji. Tylko jakby Morgan i Dave Franco od początku chodzili przygnębieni a nie non stop się durnie uśmiechali. Lubiłem ten film w momencie, gdy był poważniejszy a wręcz łzawy. Ci aktorzy byli na tyle dobrzy, bo potrafić sprzedać te emocję. Morgan przez pół filmu nie mówi córce o zdradzie cioci i ojca. Największa bzdura i błąd rodzicielski jaki można popełnić.




 Ta główna bohaterka to najbardziej toksyczna matka jaką można sobie wyobrazić. Inwigiluję córkę. Ma ją na GPS-ie. W zasadzie ten wątek nie zostaję w żadnym stopniu rozwinięty. Dlaczego tak? Jakieś podłoże w dzieciństwie? Jakby tak sobie spojrzeć na chłodne to każde z tego popieprzonego czworokąta ma jakieś defekty i rzeczy na sumieniu. Nie ma co się łudzić. Tutaj nie ma zwrotów akcji. Od pierwszej sceny wiemy co się dalej wydarzy i jaka będzie puenta tej historię. Nie oglądało się tego źle ale nie polecam iść do kina. Rozrywka na przyzwoitym poziomie ale ciut za długa. Półtorej godziny by wystarczyło. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty