Franz Kafka
Agnieszka Holland nie należy do moich ulubionych osób ze świata filmu, nawet nie ze względu na niepotrzebne zaangażowanie polityczne lecz chodzi o kwestie artystyczne. Nie lubię taplania się w jednym błotku przez lata. Non stop kręci się wokół tematów historycznych i biograficznych. Wolałbym by w końcu zrobiła coś lżejszego a nie ciągle epatującego patosem. Nie chcę już wracać do tej nieszczęsnej "Zielonej granicy". Myślę, że ona sama nie jest do końca dumna z tego jak to zostało opowiedziane i jakie podzielenie społeczeństwa spowodowała ta produkcja.
Teraz mamy film o wybitnym pisarzu czeskim Franzu Kafce. Podejrzewam, że większość czytających zna tylko ze słyszenia te nazwisko. Sam osobiście nie mam za dużej wiedzy w temacie. Ktoś bardzo słusznie napisał, że nie jest to kliszowy film biograficzny i stanowi to zarówno zaletę jak i jest największą wadę. Mamy do czynienia z kinem stricte artystycznym. Film składa się ze scenek z życia Kafki i każde z tych wydarzeń opisane jest w jednym czy dwóch zdaniach. Mam tu na myśli choćby zerwanie zaręczyn z żydówką czy poszczególne etapy konfliktu z ojcem. Nie da się ukryć, że w dużej mierze jest to film o trudnej relacji ojca z synem. Bardzo analogiczna sytuacja jak w niedawnej produkcji o Springsteenie. Tam jednak było to pokazane w sposób bardziej przystępny, natomiast Holland nie ułatwia nam zadania. Czytam bardzo różne opinię a propo udanych momentów tego filmu. Dla mnie środkowy segment wydawał się najciekawszy. Był nawet taki moment, że się pobudziłem i byłem ciekaw jak sytuacja dalej się potoczy.
Tutaj naprawdę kilka scen może uchodzić za kultowe. Scena zerwania zaręczyn przy rodzicach obu stron jest rewelacyjna. Ma w sobie satyryczny wydźwięk. Pokazuję jak niesamowicie ekscentryczną postacią był Kafką. Gość był zamknięty w sobie miał swój świat. Ojciec był zupełnie innym typem osobowości. Stanowczy, nienawidzący sprzeciwu. Franz starał się nie wchodzić z nim w słowny pingpong a odpowiadał zazwyczaj zdawkowo i wymijająco. Wbrew wielu słowom krytycznym mi się podobał pomysł z przewodnikiem po muzeum, który w międzyczasie opowiada nam o sukcesach Kafki. To w jakimś stopniu dodawało mu rangi. Ktoś zapewne zapyta czy Holland zrobiła laurkę Kafce? W pewnym sensie tak, bo odkurzyła ludziom jego postać, ale tak w filmie to mam wrażenie, ze pokazuję neutralność.
Wyobrażam sobie ludzi, którzy po tym seansie będą nienawidzić głównego bohatera. Mi jest on zupełnie obojętny, choć doceniam asertywność przy okazji zerwania zaręczyn. Nie ukrywam, że za sprawą tej sceny zapamiętam ten seans. Aktorsko chciałbym pochwalić wcielającego się w rolę Franza Kafki Idana Weissa. Nie wiem, gdzie Holland go znalazła ale chłop był niesamowicie przekonujący. Ludziom się film nie spodoba, bo Holland serwuję nam za trudny sposób przekazu. Lubię ambitne kino ale wolałbym by jednak nie stygmatyzować widza za sprawą przesłania. Na pewno jest to najlepszy film Holland od lat.
Ocena: 6/10


.jpg.webp)


Komentarze
Prześlij komentarz