Druga Furioza (Netflix)
Już czytałem, że mocna krytyka wylała się na kontynuację "Furiozy". Ja jestem znacznie bardziej wyrozumiały wobec tego co obejrzałem. Zapewne dla wielu problemem będzie czas metrażu. 2:45 to zdecydowanie za długo na to co twórca ma tu do pokazania widzom. Tym razem skupiamy się na losach Goldena (Mateusz Damięcki), który działa w świecie kibicowsko-gangsterskim. Ma swoje grono kumpli. Należy do niego też bohater pierwszego filmu czyli Mateusz Banasiuk. Na szczęście reżyser Cyprian T. Olencki zamknął go do szafy i on tu jest jedynie tłem.
Wystawił i dał czas swoim najmocniejszym kartą. Bez wątpienia jest nim trio Mateusz Damięcki, Szymon Bobrowski i Łukasz Simlat. Każdy z nich daję popis aktorski a ten pierwszy szarżuję, że aż miło. Myślę, że Patryk Vega zazdrości Olenckiemu takiego filmu. Różnica polega jednak na tym, że Vega nie umie pisać postaci i generalnie ma widza za debila. Będzie ten wpis lekko chaotyczny, bo cały ten film taki też jest. Opiera się na scenach perełkach i na totalnym braku tempa. Olencki proponuję nam tu tik tokowy montaż. Taki, w którym zakochał się Maciej Kawulski w swoim Kleksie. Osobiście nienawidzę takiej metody, wolę pobyć z postaciami a nie taka gonitwa. W ciągu tych trzech godzin z dziesięć razy nienawidziłem tego filmu po czym po chwilę byłem zachwycony poszczególnymi sekwencjami i tym jak aktorzy wypruwają sobie flaki.
Dawno nie widziałem filmu z tak wieloma wybitnymi kreacjami aktorskimi. Fabularnie tutaj wszystko totalnie leży. Nie ma miejsca na jakieś emocjonowanie losami bohaterami. Ja odbieram to co obejrzałem jako satyrę. Wątpię by Olencki na serio nagrywał co niektóre sceny, bo ich wydźwięk był mocno komediowy. W pierwszej "Furiozie" ważną postacią była Weronika Książkiewicz i tutaj nie odgrywa zbyt dużej roli. Pomaga Simlatowi prowadzić śledztwo. Jego rola w tym filmie bardzo przypomina tą z "Vinci 2". Tylko tutaj pozwala sobie na jeszcze więcej. Końcówka filmu należy zdecydowanie do niego.
Cały film dla siebie kradnie jednak Mateusz Damięcki. Mam wrażenie, że całe te 3 godziny powstały specjalnie dla niego. Ludzie pokochali jego postać z jedynki i trzeba było dać im jej więcej. Nie da się uciec w tym przypadku od porównań do gangsterskich filmów Vegi ale jednak to jest półka wyżej. Dostrzegam w całym pomyślę na film więcej artyzmu i zaangażowania emocjonalnego. Olencki podobnie jak Vega nie umie pisać postaci kobiecych. Tutaj pojawia się nowa miłość Goldena ale całościowo ten wątek jest naznaczony obciachem i brakiem wiarygodności. Czy chciałbym zobaczyć "Furiozę 3"? Jakby była krótsza i dominowali w nim Simlat i Damięcki to bardzo chętnie.
Ocena: 6/10






Komentarze
Prześlij komentarz