Dom pełen dynamitu (Netflix)

 





   Nowy numer jeden na liście polskiego Netflixa. "Druga Furioza" spadła z piedestału. Bardzo wiele kontrowersji w Stanach przyniosła ta produkcja. Największe oburzenie wyrazili przedstawiciele Pentagonu. Zarzucają twórcom, że ich środki bezpieczeństwa stoją na znacznie wyższym poziomie niż jest to przedstawiane w filmie. Za kamerą Kathryn Bigelow. Zdobywczyni Oscara w 2010 roku. Ona mocno siedzi w klimatach wojennych. Praktycznie każdy film mieści się w tematyce wojskowości i oparty jest na faktach. Zauważyłem ostatnio, że twórcy takich historii dla bezpieczeństwa podpierają się napisem na początku filmu, że kilka rzeczy jest fikcyjnych pod dramaturgię filmową. 





Nie da się ukryć, że napięcie budowane jest tu całkiem sprawnie. Wszystkim grozi wybuch głowicy jądrowej. Nie wiadomo kto za tym stoi i jak się przed tym obronić. Mamy sztab kryzysowy i szereg dyplomatycznych działań mających uspokoić sytuację. Takie trochę "House of Cards" choć bez większych intryg, bo jednak wszystkim zależy by nic się nie wydarzyło. Minęło jakieś 45 minut filmu i zero na ekranie Idrisa Elby. Byłem zaskoczony, bo wyczytałem jego nazwisko w obsadzie. W końcu się pojawia i spędzamy głównie z nim dalszy czas filmu. Nie wiem jaki był sens pojawienia się go w tym momencie. Gra tu niby prezydenta USA. Takiego trochę Baracka Obamę. Oczywiście prezydent musiał być czarnoskóry. Zero zaskoczenia. Szkoda, że nie okazał się homoseksualnym Żydem. 






Film bardzo podzielił widownie. Ja nie podzielam zachwytu ale doceniam budowanie napięcia i sam pomysł na film. Tylko ta stawka trochę jest też problemem. Nie czułem niepokoju tym, że ludzie, o których w zasadzie nic nie wiem mieliby umrzeć. Obsada jest zacna. Moim zdaniem bardzo solidna rozrywka ale nie na miarę jakichś nominacji Oscarowych. 






Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty