Wielki marsz (The Long Walk)

 




  Ten film nie ma najlepszych recenzji. Macie czasem tak, że idziecie w ciemno. Jesteście zachwyceni po seansie a potem czytacie opinie innych i jest ona odmienna od tego co zobaczyliście? Dziś właśnie tego doświadczyłem. Nadal we mnie siedzi to co zobaczyłem. Po prostu polubiłem ten film i dałem się porwać emocjom. Film rozpoczyna scena rozmowy matki z synem. Ten drugi bierze udział w jakimś marszu. Po chwili widzimy pięćdziesięciu chłopaków, mężczyzn mających udać się na pieszy marsz w trakcie którego każdy poddający się będzie zabijany. Zwycięzca może być jeden. Jak powiedział major przewodzący temu wydarzeniu to wyścig bez mety. 






My podążamy za Ray'em. On w trakcie marszu znajduję sobie grupę przyjaciół i w dużej mierze wokół ich rozmów rozwija się akcja filmu. Z ich rozmów poznajemy zasady tego dziwnego wydarzenia. Ono jest oczywistą krytyką dzisiejszych ciotowatych "mężczyzn" i  pewnym symbolem jak należy umrzeć z honorem. Nie wiem czy to będzie spojlerem ale zwycięzca pokonał ponad 500 km. Ja patrząc na tych chłopaków przypuszczałem kto to musi wygrać, albo raczej kto ma predyspozycję fizyczne i charakterologiczne by zgarnąć główną nagrodę. Różne relację były między chłopakami ale każdy z nich się śmiertelnie bał. Wielu odpadło za sprawą potrzeby wydalenia. Mamy nawet wstrząsającą scenę jak chłop zdejmuję gacie i sra idąc. Ostatecznie nie dał rady i nastąpił jego koniec. Wiele śmierci było tu przygnębiających. 





Zastanawiałem się czy nastąpi tu jakieś zbiorowy napad chłopaków na żołnierzy otaczających ich. Zdarzały się pojedyncze incydenty ale.... W roli majora mamy dobrze znanego Marka Hamilla. Zaskakujący wybór castingowy ale moim zdaniem broniący się. Niesamowite jak twórcy z kina drogi zrobili tak emocjonujący i wzruszający dreszczowiec. Przez te prawie dwie godziny widz sobie spekuluję, kto okaże się zwycięzcą. 





Niestety film ma jeden ogromny problem, bo jest adaptacją powieści Stephena Kinga. Jak wiadomo ma on swoje rzesze psychofanów a oni będą krytycznie podchodzili do każdej fabularnej zmiany i licznych uproszczeń. Nie czytałem, więc dla mnie nie ma znaczenia co było w książce. Zapewne negatywne opinie padają głównie z ust fanów twórczości pisarza. Bardzo dobrze radzą sobie młodzi aktorzy. Nie mieli łatwego zadania a im film dłużej trwa tym bardziej czułem się z nimi związany emocjonalnie. Wiem, ze wiele osób będzie tu szukało przesłania polityczno-społecznego ale ja nie uważam by to było jakoś chamsko uwypuklane. Dla mnie jest to film o przyjaźni, miłości i wartościach. Nadal jestem emocjonalnie rozwalony.






Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty