Peacemaker sezon 2 odc. 6 (HBO MAX)
Musieliśmy czekać do odcinka szóstego by serial ożył i w końcu pokazał swoją najlepszą twarz. Wystarczyło dać ciekawe i zabawne dialogi w usta bohaterów by można było czerpać przyjemność z oglądania. Dodatkowo dostajemy jedno zaskakujące cameo. Takie, które było strzałem w dziesiątkę i pozwoliło fabułę popchnąć do przodu.
Co ciekawe najzabawniejsze rzeczy na ekranie działy się bez udziału głównego bohatera. On siedzi na dołku a oni próbują go ratować za sprawą misją do innego wymiaru. Mnie osobiście gówno interesują nawiązania do poprzednich lub przyszłych filmów. Mam na myśli te uniwersum komiksowe. Te rzeczy nie są pod żadnym kątem interesujące ani wartościowe. Są jedynie tanimi chwytami marketingowymi. W tym odcinku dano również odpocząć orzełkowi po tych wielu perturbacjach. Pojawia się tam w jednej scenie ale ona ma charakter raczej humorystyczny.
Cały ten odcinek jest jak pierwszy sezon. Dużo humoru a mimo to wątki poważniejsze mocno wybrzmiewają i robi to znakomitą robotę. Ten kumpel głównego bohatera, który wygląda jak seryjny morderca z lat 80- tych ma spotkanie w innym wymiarze z samym sobą. Okazują się oboje mieć zupełne różne podejście do Peacemakera. Nie da się ukryć, że to jedna z moich ulubionych postaci drugoplanowych. Szkoda, że tak późno ten serial ożył. Wolałbym by tak jakościowe odcinki były od początku a nie na koniec. Ciekawe czy dwa, które pozostały będą równie dobre....
Ocena: 9/10
.jpg)

.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz