Obcy: Ziemia odc. 8 (Finał sezonu) Disney+
Nie powiem bym szczególnie czekał na ten odcinek. Choć z drugiej strony odetchnąłem, że ta co tygodniowa sinusoida się zakończyła. Nie wiem czy kogokolwiek ostateczne rozwiązanie zadowoli. Dostajemy ostatecznie klasyczny podział na dobro i zło. A motywację antagonistą są mocno oklepane. Wszystko ma swoje korzenie w dzieciństwie. Oczywiście musi też dojść do małych niesnasek na poziomie naszego cudownego rodzeństwa.
Dla mnie prawdziwa antybohaterką tego odcinku jest Wendy czyli ta dziewczyno-obcy. Ona ma cały czas jeden wyraz twarzy. Praktycznie zero emocji. Do tego w scenie, w której musi pokazać swoją władczość trzyma obie ręce złożone za plecami. Nie trzeba być znawcą psychologii i coachingu by nie wiedzieć, że to postawa defensywna, choć być może to było świadome by pokazać jej niewinność i to, że nadal siedzi tam dziecko. Na plus, że nie było dłużyzn. Od razu przeszliśmy do akcji. Ten finał był dynamiczny i zgrabnie rozegrany ale bez żadnych przełomów ani zaskoczeń.
Ten nasz Lex Luthor okazał się najgłupszym antagonistą w historii małego i dużego ekranu. Zdając sobie sprawę z siły swoich wynalazków pozwolił im się zaatakować. Tak na dobrą sprawę jakby cała ta historia zamknęła się w czterech odcinkach to byłoby to znacznie ciekawsze a nie wrzucanie na siłę typowych zapchajdziur, które nic nie wniosły a jedynie robiła widzowi wodę z mózgu. Całościowo nie jest to tragiczny serial. Widać ogromny budżet, ponadto bywały lepsze momenty, ale aktorsko mam sporo zarzutów. Ten Lex Luthor przypomina bardziej błazna niż kogoś kogo należy się obawiać. Nasza główna bohaterka wygrałaby w konkursie na najbardziej jednowymiarową postać w historii małego ekranu a o reszcie totalnie nie pamiętam. Jak kochacie te osiem odcinków to napiszcie mi: dlaczego?
Ocena: 6/10

.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz