Lista śmierci: Mroczny wilk odc. 6 (Prime Video)
To był bardzo dziwny odcinek. Ten serial postawił sam sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Tutaj zaproponowano nam najbardziej oczywisty twist jaki widziałem na każdym możliwym ekranie. Mocno ranni i zniszczeni psychicznie nasi bohaterowie wracają do swoich i mają zdemaskowanego zdrajcę. W momencie przedstawienia go było już wiadomo kto tak naprawdę nim jest. Nasi bohaterowie się nie skumali ale myślę, że każdy z Was oglądających będzie wiedział. To było bardzo oczywiste.
Komandos wpierający głównego bohatera zaczyna mnie powoli irytować. Non stop narzeka i mówi, że ma dość tego szarpania się o sprawiedliwość. Tym razem ponownie decyduję się zostawić kumpla samego. Poprzednie odcinki wzniosły ten serial na poziom wybitności ale zamiast pozostać na nim postanowili pójść w stagnację i nudę. To był odcinek zbyt przegadany. Dużym atutem serialu są sceny akcji, cała scenografia, wiarygodność postaci ale problemem jest budowanie napięcia. Widać tu rękę Chrisa Pratta. Zresztą on gościnnie pojawia się w tym epizodzie. On tu jest od tego by wygłaszać jakieś wojenne mądrości życiowe. Taki typ mentora.
Co się teraz może wydarzyć? Będą ścigać tego zdemaskowanego zdrajcę i dojdzie do konfrontacji. Tak podpowiada logika i moje doświadczenie z tymi scenarzystami. Być może ten kumpel głównego bohatera zginie albo dojdzie do turbo rozpierduchy. Chciałbym się mylić. To był chyba najsłabszy z odcinków do tej pory.
Ocena: 6/10


.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz