Exit 8

 




   Kolejna już adaptacja gry. Tym razem osadzona w azjatyckich klimatach. Mówiąc w skrócie. Gość zagubił się na stacji metra i non stop przechodzi przez jedną wyjście. Musi wziąć udział w grze szukającej anomalii w każdym rozdaniu. Ma telefon ale robienie zdjęć jest niedozwolone. Początkowy koncept wydał mi się ciekawy. Z czasem, gdy chłopakowi szło coraz lepiej zdarza mu się potknięcie a ponadto na planszy pojawiają się nowe postacie.




 Zresztą film dzieli się na trzy rozdziały. Każdy poświęcony jednemu z uczestników. Zastanawiam się tylko czy cała ta historia logicznie się skleja, bo ja mam spore wątpliwości i w pewnym momencie już przestałem tu szukać sensu. Bardzo podoba mi się tu praca kamery i mocno psychodeliczne ujęcia. Wiele ciekawych perspektyw. W jakimś stopniu to właśnie ujęcia oraz muzyka tworzą napięcie. Nie ma tu żadnych duchów ani potworów. Główny bohater stoi w życiu przed pewnym dylematem i zapewne to co go spotkało jest pewną metaforą jego i pozostałych uczestników gry. 




Mamy tutaj taką cudownie realistyczną scenę w metrze, gdy każdy z pasażerów ma telefon w ręku i słuchawki w uszach. Jedyny gościu, który nie ma siedzi naprzeciw kobiety z płaczącym niemowlakiem. Zresztą to ma pewne drugie dno ale nie chcę zdradzać. Nie wiem jak wielka jest skala popularności gry ale zapewne jej fani już z linijką w oczach będą krok po kroku szukać różnic. Ja nie jestem zwolennikiem takiego czepialstwa, bo nie wszystko co było w grze musi być idealne. Czasem scenarzyści mogą coś zrobić lepiej. Nie jest to film, po którym nie będziecie mogli zasnąć ale zapewne gdy będziecie się przechadzać po stacjach metra czy kolejowych możecie wpaść w pewną panikę. 






Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty