Eden




   Ron Howard ma na koncie kilka świetnych filmów. Wystarczy przypomnieć "Piękny umysł" z Oscarową rolą Russela Crowe'a. Potem zdarzały mu się niezłe rzeczy ale arcydzieło tworzy się tylko raz. Teraz dostajemy projekt z mocarną obsadą i ciekawym pomysłem. Sydney Sweeney, Jude Law, Vanessa Kirby czy Ana De Armas. Jak śledzicie moje teksty uważnie to wiecie, że nie jestem fanem tej ostatniej. Tutaj jednak podoba mi się jej rola. W końcu zagrała barwną i charyzmatyczną postać a nie nieśmiałą dziewczynkę, która ma w sobie jakiś mrok. 





Na odmiennym biegunie mamy lubianą przeze mnie Sydney Sweeney. Ona trochę stała się zakładniczką swojego seksapilu i kobiecych atutów. Tutaj gra postać bardzo podobną do wielu poprzednich. Dziewczynkę skrytą i nieśmiałą. Z czasem poznajemy ją z innej strony i to był zabieg świetny. Na pewną urodziwą wyspę trafiają dwie grupy ludzi. Właśnie Sydney wraz z mężem i pasierbem. Przyjeżdżają tam by MOC wyspy i jeden z mieszkańców pozwolił go uleczyć. Ta druga grupa ludzi to baronowa (Ana De Armas) wraz ze swoimi sługami. Na wyspie przebywa już dr Ritter (Jude Lawe) wraz ze swoją schorowaną partnerką, która wspiera go w pisaniu książki albo jak ona twierdzi czegoś na kształt Biblii. Pan doktor ma bardzo pesymistyczne poglądy. Twierdzi, że świat upada a ludzie to zwierzęta i nie zasługują na uwagę i jego zainteresowanie. Między innymi to doprowadza do konfliktu na wyspie i walki o przetrwanie. Z czasem robi się coraz bardziej niepokojąco. Każda ze stron zaczyna przekraczać granicę i eskalację z czasem musi nastąpić. 





Dodatkowo postać Sweeney jest w ciąży. Dostajemy jakże przejmującą i mocną scenę porodu. Zapamiętam ją na długo. Ta scena jest wizytówką tego filmu. To jeden z tych filmów, który ma sporo wybitnych sekwencji. Jedną z moich ulubionych jest ta, gdy wszyscy bohaterowie spotykają się przy stole i wymieniają wzajemne pogardliwe i nieufne spojrzenia. Cudownie to zostało rozegrane. To jest jeden z tych filmów, o którym można godzinami rozmawiać. Sporo jest filozoficznych nawiązań i na pewno to co tam się dzieję stanowi pewną metaforę dzisiejszych czasów i to kto rządzi dziś światem. Wcale nie pieniądz.... Nie jest to film idealny ale był tu potencjał na arcydzieło. 






Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty