Dexter: Resurrection sezon 1 (lekko spojlerowo)

 




  Chyba nie będzie wielkim spojlerem jak napiszę, że Dexter jednak żyję. Został postrzelony przez syna ale uratowała go niska temperatura. Po ponad dwóch miesiącach budzi się w śpiączce i ku zdziwieniu wszystkich widzów okazuję się nie być aresztowanym ani nawet podejrzewanym o cokolwiek. Tymczasem syn Dextera Harrison pakuję się w kłopoty pracując w luksusowym hotelu. Tak więc Dexter przyjeżdża do Nowego Jorku i walczy o miano seryjnego mordercy numer jeden. Konkurencja nie śpi. Natrafia na sprawę gościa o jakże bliskim mu przydomku "Mroczny pasażer". Ta ksywa zapewne wzięła się z tego, że gość zabija taksówkarzy. Dexter ,więc poczuł się w obowiązku by dokonać sprawiedliwości. Dochodzi do zbrodni w hotelu. Za śledztwo bierze się przenikliwa i specyficzna detektyw Wallace. Nie ukrywam, że od początku wiązałem z nią wielkie nadzieję. Liczyłem, że okaże się godną rywalką dla głównego bohatera, ale niestety z czasem jej wybitność gasła a na końcu okazała się totalnym amatorem. 





Pojawia się też tajemnicza Cherley. W tej roli dawno nie widziana Uma Thurman. Pamiętam ją z lat 90-tych i ról w wielkich filmach ale po tym serialu zaczynam się zastanawiać czy ona warsztatowo jest dobrą aktorką. Coś mi pachniało sztucznością w jej postaci. Początkowo wydawała się być kimś mogącym stanowić zagrożenie dla Dextera ale z czasem NIESTETY pokazywała ludzkie oblicze. W pojedynku z takim potworem jak główny bohater to droga do klęski. Mamy też klub seryjnych morderców i tam wydawać by się mogło powinny się znaleźć jakieś "wybitne" jednostki. Dostajemy kobietę o jakże intrygującym imieniu Mia Lapierre. Ona ma dziki popęd do mordowania niewinnych mężczyzn. Na początku szuka kontaktu bliższego z Dexterem ale rzecz jasna ma swoje ukryte motywację. 






  Nie wiem też czy spojlerem będzie informacja, że głównym złolem w założeniu scenarzystów ma okazać się niskorosły bogacz Leon Prater. W tej roli Peter Dinklage. Możecie go kojarzyć z "Gry o tron" czy tej nieszczęsnej "Miłości bez ostrzeżenia" (2023).  W serialu dużo wątków zostało otwartych ale na rozwinięcie chyba będzie trzeba poczekać na drugi sezon. Największym grzechem tego sezonu jest brak odwagi scenarzystów. Ginie tylko jedna istotna postać. Ponadto fabuła jest bardzo przewidywalna. Niby dostajemy jakieś zwroty akcji ale one nie wywracają niczego do góry nogami. Na pewno ten sezon bardziej przypomina te pierwsze niż ten późniejszy "New Blood". Pojawiają się epizodyczne powroty ale one są ledwie na jedną czy dwie sceny. Recenzję są raczej entuzjastyczne. Ja spodziewałem się więcej. Nie wiem czy dobrym pomysłem było rozdzielenie tej historii na dziesięć odcinków. Lepsze byłoby sześć albo chociaż osiem. Widz nie zdążyłby się zmęczyć. Ja czułem lekkie znużenie około 5 odcinka. Zobaczymy co przyniesie drugi sezon....






Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty