Złodziej z przypadku (Caught Stealing)
Austin Butler i Zoe Kravitz w najnowszym filmie Darrena Aronofsky'ego. Widać, że reżyser tym razem poszedł na łatwiznę jeżeli chodzi o casting. Wybrał najbardziej wziętego młodego aktora Hollywood i zaangażował do spółki utalentowaną córkę Lenny Kravitza. Jakże w odmiennym kierunku podążył przy okazji filmu "Wieloryb". Nie jestem jakimś wielkim fanem jego twórczości. Na początek muszę pochwalić. Nie zrobił po raz kolejny tego samego filmu. Zdecydował się pójść w kierunku, w który w życiu bym sobie go nie wyobrażał.
Ten film to w dużej mierze pastisz. Mamy tutaj sporo scen komediowych drwiących sobie z kina gangsterskiego. Scenariusz sam w sobie jest dość prosty ale widać tu zabawę konwencją. Myślę, że ten film mógłbym zrobić Guy Ritchie. Dużo tu jest podobieństw. Brytyjczyk robi kino gangsterskie z lekkim przymrużeniem oka. Najlepiej obrazują to kreację w jego filmach Hugha Granta. On rozumie o co chodzi Ritchiemu najlepiej. Co do filmu dziś omawianego. Skupiamy się na byłbym sportowcu, który wiedzie z pozoru spokojne życie. Do momentu, gdy musi zaopiekować się kotem znajomego. Do mieszkania wbijają gangsterzy i go prawie śmiertelnie pobili. Potem jest już tylko gorzej i film w pewnym momencie skręca w stronę mocnego absurdu, gdy my widzowie oglądając seans wiemy, że nie należy podchodzić do tej historii poważnie.
Dochodzi rosyjska mafia, dwóch żydowskich gangsterów niczym Travolta i Samuel L Jackson z "Pulp Fiction". Z wielką chęcią obejrzałbym spin off opowiadający losy tych dwóch gości. Cudowny mógłby być to film. Oczywiście nasączony absurdem i komedią. Ogląda się to naprawdę nieźle. Zwłaszcza środkowa faza filmu jest kozacka. Wtedy dałem mu ogromny kredyt zaufania i spodziewałem się jazdy bez trzymanki. Ostatecznie reżyser się wybronił. Muszę na koniec poruszyć temat Austina Butlera. Na niego dobrze się patrzy, dziewczyny będą zakochane ale ja mam problem z jego umiejętnościami aktorskimi. Nie da się ukryć, że film w dużej mierze jest komedią. Wydaję mi się, że ktoś z większym talentem komediowym lepiej by udźwignął te rolę. Zbyt jednowymiarowy jest tu Butler. Show kradnie drugi plan na czele z żydowskimi gangusami i Reginą King w roli skorumpowanej policjantki. Na ich tle Austin wypada bardzo przeciętnie. Myślę, że warto wybrać się do kina, bo drugi plan ma momenty wybitne.
Ocena: 7/10




Komentarze
Prześlij komentarz