Zawsze przychodzi noc (Night Always Comes) NETFLIX

 




   Nie miałem pojęcia z czym mam do czynienia. Dostajemy film o tym do czego doprowadza bieda. Do jakich czynów jesteś gotów się stoczyć by uratować swój byt. W tym przypadku główna bohaterka. W tej roli Vanessa Kirby pracuję w barze i uprawia seks za kasę. Choć z jednym facetem. Dlatego powstrzymałem się od nazwania jej prostytutką. Kobieta mieszka z bratem i matką. Ten pierwszy ma Downa także opieka nad takim dzieckiem zawsze jest bardziej skomplikowana.






 Natomiast matka alkoholiczka nie przejmuję się niczym. Ojciec opuścił rodzinę także wszystko na głowie naszej bohaterki. Ona ratuję rodzinę przed eksmisją i potrzebuję w jakieś 12 godzin zebrać 25 tysięcy dolarów. Ta desperacja wpędza ją we wszystkie możliwe problemy. Dopuszcza się kradzieży, mordu i tutaj mamy dysonans jeżeli chodzi o te postać. Zwłaszcza, że na koniec okazuję się, że wystarczyło szczerze porozmawiać z matką by nie było tego całego syfu. Ciekawie to się ogląda. Kobieta znajduję kilku sprzymierzeńców ale każdy z nich ostatecznie się na nią wypina. Ona ewidentnie, gdy była młodsza była wykorzystywana seksualnie. To na pewno miało być pewną formą usprawiedliwienia jej postawy.





 Mam trochę problem z osobą Vanessy Kirby w tej postaci. Odnoszę wrażenie, że ona totalnie nie pasowała do tej roli. Zazwyczaj mi się kojarzy z silnymi bogatymi kobietami a nie kimś z marginesu. Myślę, że gdyby znaleziono kogoś mniej charakterystycznego to film byłby lepszy. Moim zdaniem do tej roli idealnie pasowałaby Mikey Madison z "Anory". Nie twierdzę, że się nie stara i źle gra, ale mogli dokonać lepszego wyboru. Całościowo film trzyma się na nogach i naprawdę dobrze się ogląda. Polecam. 



Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty