Zakręcony piątek 2

 




   Jestem przekonany, że  nawet najwięksi koneserzy kina nie pamiętają pierwszej części tego filmu. Podobnie było w przypadku niedawnego "Księgowego" z Benem Affleckiem. Zatem po co ten sequel? Teraz po seansie jestem mądrzejszy. Nadal nie jestem w stanie znaleźć innego wytłumaczenia niż dostosowanie się do trendu, który nazywa się: "sequeloza". Zacznę może o przypomnienia o czym była jedynka. Mamy trudną relacja matka-córka. Pewnego dnia za sprawą jakiejś wróżki kobiety zamieniają się duszami. Chciałoby się powiedzieć: prawdziwy komediowy samograj. Zwłaszcza, że były zupełnie odmienne charakterologicznie. W roli mamy Jamie Lee Curtis a córki Lindsay Lohan. Ich kariery od tamtego czasu są na zupełnie różnych biegunach, zwłaszcza, że ta pierwsza ostatnio przechodzi drugą albo i trzecią młodość. 

  




W każdym razie wracając do filmu: potem za sprawą tej niechcianej zamiany kobiety znajdują wspólny język i był happy end. Co zatem mogli twórcy projektu zrobić? W zasadzie powtórzyli ten sam koncept. Tym razem Lindsay Lohan sama jest matką i do tego samotną. Nagle spotyka mężczyznę z bajki. On ma córkę, która chodzi do tej samej klasy co jej i obie za sobą nie przepadają. Natomiast w relacji Curtis i Lohan nadal pojawia się sporo zgrzytów. Wszystkie trafiają pod skrzydła jasnowidzki i ona za sprawą jakiegoś zaklęcia ponownie dokonuję zmiany ciał. Tym razem zachodzi ona w czterech ciałach. W tym momencie zacząłem się zastanawiać. Czy wszystko pójdzie w takim kierunku jak w jedynce czy wymyślą coś kreatywnego co urozmaici archaiczną konwencję? Niestety poszli na łatwiznę. 





Naprawdę Jamie Lee Curtis ciśnie tu aktorsko jak może. Ma sporą gamę emocji do zagrania ale walczy z tekstem. Zresztą cała obsada ma podobny problem. Zastanawiam się jaka może być grupa docelowa tego projektu. Być może pokolenie 40+ to kupi. Na zasadzie pójdą do kina na odmóżdżenie. Myślę, że takie filmy nie powinny mieć wstępu do multipleksów. Lepiej niech wrzucane będą na platformy streamingowe, bo tam będą hitami. Wybierałem się na ten film dwa dni i za każdym razem jak sprawdzałem ilość ludzi na sali to były pustki. To będzie katastrofa kasowa. Ludzie chyba wolą ambitne horrory niż taką sieczkę intelektualną. Nie jest to film szkodliwy, ma zabawne momenty ale więcej tu jest obciachu i niepotrzebnych sekwencji.






Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty