Together

 




  W ten weekend otrzymaliśmy w kinach prawdziwych wysyp premier i jeden przedpremierowy: mowa o horrorze "Together. "To film, który na plakacie ma wypisane: najlepszy horror roku. Jakże to absurdalnie brzmi po obejrzeniu "Bring Her Back" i "Weapons". Mogą już napisać na starcie. "Together" nie jest tak dobre jak dwa wymienione przed chwilą tytuły. Zaczyna się mrocznie i niejednoznacznie. To zwiastowało zawiły i pełen zaskoczeń horror. Niestety skończyło się na zapowiedziach. 





Skupiamy się na parze, która jest w kryzysowym momencie. Facet to niespełnionym rockman a kobieta to nauczycielka w szkole. Zmieniają miejsce zamieszkania trafiając na odludzie. Od razu uspokajam. To nie jest to film o nawiedzonym domu. Zło jest tutaj w zasadzie nieokreślone. Ten film jest mieszanką wszystkiego. Body horroru, komedii, dramatu, thrillera psychologicznego. W tym też upatruję jego największego problemu. On ma problem z tożsamością. Za bardzo komplikuję. Ta kobieta naprawdę jest oddana, kochająca partnera a on nie zasługuję na nią traktując ją jakby była jego własnością. Natomiast ona z niewiadomych mi powodów ciągle trwa przy nim. Nie ma tu żadnego uzasadnienia. Moim zdaniem kobiety mogą się obrazić za przedstawianie ich w ten sposób. Ten chłop naprawdę był irytujący. Miałem już go dość po dwudziestu minutach filmu. 





Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuję w momencie, gdy oboje w lesie wpadają do jaskini i tam zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mianowicie ich ciała zaczynają się do siebie przyciągać. Dosłownie!!! Z czasem to się powtarza a najbardziej absurdalne połączenie ma miejsce w trakcie stosunku seksualnego. Dlatego właśnie wspomniałem, że film ma elementy komediowe. Jakoś nie byłem w stanie zaangażować się w te historię emocjonalnie. Nie potrafiłem kibicować ich miłości. 






Na koniec dostajemy łzawe sceny i w momencie, gdy twórcy odważyli się na radykalny krok to modliłem się w myślach obym zaraz zobaczył napisy końcowe. Niestety moje życzenie się nie spełniło, bo dostaliśmy jeszcze dwie sekwencję. Niby wyłapałem przesłanie jakie miało wynikać ale nie kupuję go. W rolach zakochanych mamy Alison Brie i Dave'a Franco. Nie mam do nich zarzutów. Robili co mogli ale czegoś tu ostatecznie zabrakło. Nie czułem ich miłości...






Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty