Planeta Singli 4 : Wyspa (Netflix)
Ale ta seria upadła. Pojawiła się od razu na Netflixie. Po obejrzeniu całości doskonale rozumiem tą decyzję. Pierwsza część była urocza, zabawna i niezwykle przemyślana. Te późniejsze to już był skok na kasę i wykorzystanie popularności pierwszego filmu. Ten najnowszy to prawdziwy festiwal żenady. Pocałunek Karolaka i Stuhra to coś co nie polecam oglądać. Wspominam o tym by was ostrzec. Zresztą najbardziej absurdalną scenę mamy przy okazji tego duetu. Mężczyźni spekulują a propos nowego partnera ich przyjaciela. Karolak poleca kumplowi serial o "Oszuście z Tindera" i wspomina nazwę Netflix. Taka chamska reklama by się podlizać platformie streamingowej. To naprawdę się wydarzyło!!
Nasza główna para tym razem nie skupia na sobie głównego wątku filmu. Na piedestale jest gej oszust. Kto by się spodziewał tego po produkcji Netflixa? Ktoś powie, że jestem uprzedzony, ale co gorsza niestety to nie jest największy problem tego projektu. Nie ma ciekawej intrygi, bohaterów, których losy chcemy śledzić. Mamy natomiast festiwal obciachu i koszmarnie infantylne wątki. Błaznowanie Karolaka i Stuhra nie pomaga filmowi. Na końcu dostajemy rzekomo zaskakujący zwrot. Dawno nie widziałem tak fatalnie skonstruowanego filmu. Tutaj ani jeden żart nie wchodzi. Ci aktorzy bez wątpienia dają z siebie wszystko ale walczą z tym jak to jest napisane. Nie ma tu nic świeżego ani kreatywnego.
To taka typowa TVN-owska papka o bogaczach błaznujących w tropikach. Zastanawiam się jaka jest grupa docelowa tego filmu? Fani serii? A oni jeszcze istnieją? A może film zrobiony pod warszawkę? Filmowcy muszą zrozumieć, że formuła takich filmów jak "Listy do M" czy pierwsza "Planeta Singli" się już wyczerpała. Ludzie mają rozumy i nie cierpią, gdy ktoś ma ich za idiotę. Ten film ogłupia widzów Netflixa. Nie oglądajcie.
Ocena: 3/10





Komentarze
Prześlij komentarz