Obcy: Ziemia odc. 4 (Disney+)

 





   Te trzy odcinki dały nadzieję, ale ja ciągle jestem sceptyczny, bo to się tak powoli rozkręca i idzie w tysiące kierunków jakbyśmy mieli dostać sześć lub siedem sezonów. Bez wątpienia dla fanów sci fi może to być uczta. Mnie osobiście męczy gadanie o jakichś technologiach i wynalazkach. Bardziej interesujące są relację międzyludzkie, jakaś interakcja, intrygi, zdrady. Nie lubię gadania trudnym technologicznym językiem a tu trochę tego jest. Twórcy czasem zapominają, że to jest serial dla platformy streamingowej. Wyobrażam sobie jak ktoś po 15 minutach tego powolnego gadania głów może się znudzić. 






Ten odcinek był taki jak cały ten serial. Przeplatał wybitne momenty z tymi mniej. Mianowicie intrygujące i mięsiste rozmowy między niektórymi postaciami a tymi mniej barwnymi, których los mam w czterech literach. Tutaj nasz Lex Luthur miał świetną scenę z główną bohaterką o przyszłości jej brata. Ten gość swoją drogą jest nieźle odklejony. Nie jestem w stanie jakoś się zaangażować w te historię, brakuje jej tempa i skupienia na jednym wątków. Tutaj rzucane jest tysiąc. Taki trochę koncert życzeń. Na zasadzie wrzucimy szereg historii a każdy złapię się na ulubioną według swoich upodobań. Ja bym jednak chciał byśmy mocniej się skupili na tej dziewczynie, która jest pół robotem pół człowiekiem. Oczywiście będzie przedstawiana jako ostatni głos rozsądku walczący o dobrą sprawę. 





Ciekawe kiedy ona zbuntuję się przeciw szefowi tego całego cyrku. Nie wiem jaki dalszy pomysł zostanie nam pokazany ale obawiam, że ta eksploatacja nie skończy się za szybko. Każdy odcinek będzie jednym wielkim szwedzkim stołem. Scena z owcą na pewno zrobi furorę. Nie zmienia ona faktu, że zaczynam się powoli nudzić. 




Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty