Nikt 2 (Nobody 2)
Jestem chyba jednym z nielicznych, którzy nie lubili pierwszej części. Wydała mi się ona zbyt kliszowa i niepotrzebnie rozciągnięta. Główny bohater był intrygujący ale całościowo czegoś zabrakło. Po obejrzeniu sequelu mogę stwierdzić, że twórcy wyciągnęli wnioski. Tym razem uprościli i od razu oglądało się to lepiej. Nie jest to film idealny ale mi się podobało.
Śledzimy w dalszym ciągu losy mordercy na zlecenie, który wiedzie sobie na pozór spokojne życie, a w godzinach pracy zabija. Musi odkupić winy za spalenie rosyjskich pieniędzy. Tym razem wyjeżdża z rodziną na wakacje. Dziwne są to wakacje, bo nie wyjeżdżają do Bali albo jakieś tropiki, tylko do Summerville. Miejscu, gdzie jest stary park rozrywki i niewiele więcej. Tam wskutek drobnego nieporozumienia ładują się w tarapaty. Nasz Pan NIKT musi pokazać swoje bojowe umiejętności. To taki samograj. Ten film jest parodią Johna Wicka i takich projektów, gdzie mamy niezniszczalnego głównego bohatera. Nie wiem na ile to będzie spojlerem ale całościowo to nie on okaże się największym kozakiem. Pokażę wręcz swoje ludzkie oblicze.
W tle dotykany jest wątek samokontroli głównego bohatera. Dwukrotnie wraca się do miejsca zbrodni by rozwiązać problem i ponownie niepotrzebnie przynieść kłopoty dla siebie i rodziny w imię przyzwoitości, bo tak postępuję prawdziwy mężczyzna. W drugiej połowie poznajemy czarny charakter i w tym momencie zaczynają się schody. Pojawia się dawno nie widziana Sharon Stone. Dla mnie jej kreacja bardziej przypomina parodię niż poważnego antagonistę, który ma budzić strach i szacunek. Być może taka właśnie miała być? Myślę, że tutaj zdania będą podzielone. Z całą pewnością znajdą się entuzjaści tej kreacji. Bardzo podobają mi się triki montażowe jakie tu otrzymujemy. Najbardziej ten przy okazji sceny w magazynie, gdy z dziwnej perspektywy pokazujemy zakładnika. Co ciekawe w porównaniu do jedynki zmienił się reżyser. To była dobra decyzja. Moim zdaniem całościowo jest to znakomita rozrywka i polecam iść do kina.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz