Nieznany numer: Skandal SMS-owy w liceum (Netflix)

 



  

Historię oparte na faktach mają to do siebie, że ich puenta zawsze okazuję się zaskakująca. Tutaj mamy podobnie. Netflix wrzucił dokument o parze nastolatków nękanych przez nieznaną osobę. Non stop otrzymywali treści obniżające ich samoocenę. Największą pokrzywdzoną była dziewczyna. Ona była oceniana najgorszym obelgami. Dochodziło też do groźby śmierci i zachęcania do samobójstwo. Nie mówiąc już o zerwaniu z chłopakiem. W filmach sprawa byłaby prosta. Są różne sposoby namierzania i sprawdzania takich rzeczy, w końcu nikt w sieci nie jest anonimowy. Trochę czasu musiało minąć by ktoś zabrał się za to starannie i profesjonalnie. Co ciekawe sprawca wcale nie okazał się jakimś hakerem ogarniającym sprawę, nie trudno więc było go zdemaskować.






Ten film dotyka wielu problemów młodzieży i ich rodziców.  Marszałek polskiego sejmu Szymon Hołownia mógłby podać ten film jako przykład potwierdzający sens zakazu smartfonów w szkołach, bo młodzi ludzie ewidentnie tracą kontrolę nad tym wynalazkiem. Nie mówiąc już o lewicowych kręgach walczących z hejtem w sieci. Tak naprawdę punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby coś takiego spotkało mnie, to z całą pewnością nie przejąłbym się tym za bardzo, ale jako, że mieliśmy do czynienia z 13-14 latką to sprawy mają się inaczej. Film jest skonstruowany ciekawie, bo wypowiadają się wszyscy bohaterowie historii. Nawet sprawca wyraża zdanie i na koniec uzasadnia swoje czyny. Ciężko jest mi krytykować jego linię obrony  ale ta osoba wykorzystała najprostszą wymówkę na świecie. Traumy przeszłości.





 Ciężko jest pisać ten tekst bezspojlerowo, bo miałbym sporo do powiedzenia na temat sprawcy, ale powstrzymam się. Na koniec, gdy sprawa już się wyjaśniła to były już chłopak prześladowanej dziewczyny miał setkę, w której wspomniał, że dziś ma żal do dziewczyny i się do niej nie odzywa. Dla mnie to jest szokujące, bo ona niczemu w całej historii nie zawiniła. Mogę mieć jedynie jeden mocno spojlerowy zarzut do niej, ale to zachowam dla siebie. Jak obejrzycie film to na pewno będziecie wiedzieli co miałem na myśli. Ten dokument pokazuję jak wielkim zagrożeniem stała się wirtualność i przyzwolenie na anonimowość. Rzekomo jesteśmy inwigilowani na każdym kroku ale z drugiej strony kogo interesuję jeden człowiek piszący sobie hejty na kogoś znanego? Nie jest to najwybitniejszy dokument jaki widziałem w życiu ale na pewno puenta wbija w fotel i można się złapać za głowę.



Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty