Naga broń (The Naked Gun)

 




  Jako, że wychowałem się w latach 90-tych to rzecz jasna pamiętam serię "Nagiej broni" ze znakomitym komediowo Lesley Nielsenem. Nie byłem nigdy jakimś wielkim fanem tej serii ale chyba jak większość z was lubię taki sucharowaty humor. Opierający się też na drwinach z gatunków filmowych i klisz. Taki właśnie jest też ten najnowszy film. Uważam, że wybór Liama Neesona do roli niezdarnego śledczego był nieoczywisty. Jak zobaczyłem, że on zagra w tak satyrycznym filmie to od razu sobie pomyślałem: ktoś chce odejść od łatki twardziela. Dla mnie komediowo on daję radę i każdy scena z jego udziałem jest JAKAŚ. 





Nie warto zwracać uwagę na fabułę, bo ten wątek kryminalny jest mało ekscytujący. Czarny charakter to wybór natomiast bardzo oczywisty. Skojarzycie tego gościa, bo on zazwyczaj grywa takich cwaniaczków i mega mroczne charaktery. Pasowałby do "Strefy gangsterów". Dostajemy za to szereg żartów z wielu kultowych filmów w historii kina komercyjnego. Podobał mi się ten z "Mission Impossible". Żart z kawą był dobry przez jakiś czas ale z czasem już się przejadł. Ten projekt bardzo nie chciał wpaść w satyrę, która okaże się już totalnie nie zjadliwa. Te żarty nie przekraczają granicy dobrego smaku, są takie w punkt. Mi się ten film najbardziej podoba gdy właśnie wchodzi w te klimaty, gdy próbuję być poważniejszy to słabo to wygląda.





 Dostajemy też niedawno odkurzoną Pamelę Anderson. Osobiście nie podobał mi się jej poprzedni film "The Last Showgirl" ale doceniam ten powrót. Nie jest wybitna ale nie przeszkadza. Uważam, że sam film jak na wakacyjny hit jest niezły. Wie czym jest i nie udaję nic na siłę. Otrzymujemy kilka nawiązań do poprzednich części. Mamy też wspominkę Leslie Nielsena. Pytanie tylko czy nowe pokolenie kupi taki rodzaj humoru?






Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty