Superman
Z wielkimi obawami wybierałem się na ten seans. Po raz tysięczny film o Supermanie. Ile można? Pewnie skoro tak zacząłem ten wpis to przypuszczacie, że zaraz napiszę, że obawy były niesłuszne. Nic takiego nie nastąpi, ale nie uważam najnowszej propozycji Jamesa Gunna za zły film. Mam wrażenie, że reżyser miał świadomość, że nie ma scenariuszowego talentu i dlatego postara się obdarzyć widzów błyskotkami i jakimś innym przesłaniem niż już widzieliśmy.
Dla mnie ten film jest o przyjaźni między psem a "człowiekiem". Biję to na każdym kroku. Superman bardziej martwił się o Krypto Psa niż o swoją Lois i całą ludzkość. Nie pamiętam wszystkich Supermanów ale z tego co wiem zazwyczaj te filmy opierały się na dość jednoznacznym obrazie głównego. Kocha bronić ludzkość przed złem a na drugim planie stawia swoją ukochaną Lois. Ponadto w codziennym jest trochę niezdarny ale ma dobre serce. James Gunn postanowił zrobić z tego ideału kogoś nie do polubienia. Nawet po seansie mam nie za dużą sympatię do głównego bohatera. W mojej opinii jest zapatrzonym w siebie dzieciakiem, który równie dobrze mógłby być czarnym charakterem. A propos tego ostatniego.
W roli Lexa Luthora dostajemy Nicholasa Houlta. Cenię go jako aktora, bo nie boi się wyzwań i dość nieoczywistych ról. Do tej pory miałem go raczej za komedianta. Tutaj gra bezwzględnego psychopatę. Tak naprawdę gdybyśmy nie znali tej postaci z wcześniejszych filmów to uznalibyśmy jego motywację za totalnie odklejoną. Uważam, że aktor gra bardzo dobrze ale staję się trochę ofiarą szybkiego montażu. Domyślam się, że ten zabieg miał dodać mu powagi i mroku. Czasem z szybkim montażem przeginali. Ponadto może i nie jestem znawcą efektów specjalnych ale nie wyglądają za dobrze. Jakbym się miał jeszcze czepiać reżysera to powiedziałbym, że chyba uprawia w filmie lekką propagandę. Po pierwsze jest tam taka scena jak Superman spada i otacza go tłum ludzi. Jako pierwszy podchodzi Arab. Możecie się domyślić co sobie pomyślałem.
Po drugie Gunn chyba nie lubi blondynek. Każdy kobieta o tym kolorze włosów jest stereotypowo pusta i głupia, choć jedna z nich odgrywa dość ważną rolę, ale nie zabłysnęła za sprawą swojej przenikliwości albo bystrości. Superman ma również trio pomocników, ale jedynie czarnoskóry Terrific odgrywa jakąś poważniejszą rolę. Natomiast Zielona Latarnia robi tu za błazna. W roli Lois Lane widzimy Rachel Brosnahan. Kolejna postać drugoplanowa do zapomnienia. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony doceniam starania ale z drugiej jak po 45 minutach zaczynam już ziewać i spoglądać po ludziach na sali to nie świadczy za dobrze. Pieski jednak uwielbiam. Krypto pies jest cudowny.
Ocena: 6/10

.webp)

.webp)


Komentarze
Prześlij komentarz