Strefa gangsterów odc. 6 (Skyshowtime)
Ostatni odcinek skończył się wielkim BOOM!!! Teraz dowiadujemy się o powodach działaniach postaci Brosnana i jego bandy. On zresztą ma w tym odcinku taką mocną scenę monologu względem swojego syna. Tamten był oburzony działaniem rodziciela. Natomiast Tom Hardy musi chronić swoją żonę i córkę. W tym celu umieszcza ich w rezydencji swoich szefów. Nadal pozostaję chłopcem na posyłki. Tym razem wysyłają go do Belgii by uratował sytuację. Niestety wydarzenia wymykają się spod kontroli i jedna z postaci najprawdopodobniej zaraz zginie.
Pytanie tylko czy była na tyle rozbudowana by jej los nas interesował? Największy problem serialu. Ten odcinek go potwierdza. Skupiamy się w tym epizodzie na postaciach drugoplanowych a one są tak nijakie, że w zasadzie nie wiem kto jest kim dla kogo. Serial jakby miał wielkie naboje ale postanowił je pozostawić na koniec sezonu. Po raz kolejny Pierce Brosnan objawia się tu jako ktoś wręcz niepoczytalny. Nie inaczej można powiedzieć o postaci Helen Mirren. W trakcie oglądania tego szóstego epizodu naszła mnie myśl, że to epatowanie wrednością tej dwójki to jakaś forma satyry. Naprawdę to zaczyna przypominać robienie sobie jaj. Prawdopodobnie to tylko moja interpretacja, ale chciałbym by w tym wątku wydarzyło się więcej. To, że postać Brosnana jest zakompleksiona i egoistyczna to wiadomo od dawna, ale chciałbym jakiegoś wytłumaczenia. Może było a przeoczyłem?
Łącznie ten sezon liczy sobie dziesięć odcinków, także trochę czasu jeszcze pozostało. Ten projekt ocieka wybitnością za sprawą cudownych głównych ról, ale niestety fabularnie odstaje poziomem. Mam wrażenie, że jakbyś zrobili podmiankę aktorów na mniej charyzmatycznych to poszedłby "Mobland" w zapomnienie.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz