Odliczanie odc. 4-5 (Prime Video)
Pierwsze trzy odcinki sprawiły, że miałem chęci oglądać dalej. Pytanie tylko czy ta szansa została wykorzystana? Powtórzę to co napisałem w pierwszej recenzji. Początkowy zarys fabuły wydaję się interesujący. Problem się pojawia, gdy trzeba zbudować intrygę. Wprowadzić czarne charaktery, postacie niejednoznaczne i naszego głównego bohatera. Co do niego to Jensen Ackles robi co może ale mam wrażenie, że te dwa odcinki mocno go pozostawiły w cieniu. Wprowadzono sporo postaci i bardzo mocno zamieszano fabularnie. Ja się totalnie pogubiłem i straciłem zainteresowanie.
Tak naprawdę jedynym wątkiem, który mnie interesuję to śmiertelna choroba głównego bohatera i coraz gorszy jego stan zdrowia, a nadal musi współpracować z grupą i być bezbłędnym. Ta kobieta, która od początku mu się spodobała, zaczyna coś podejrzewać i zapewne za odcinek lub dwa odkryję prawdę i będzie go kryć. Ten serial wygląda jakby ktoś odczuwał zazdrość, że Skyshowtime ma taką perełkę jak "Strefę gangsterów" i postanowili zrobić coś w podobnej stylistyce. Tylko, że oni nie mają w rękach takiego poziomu artystycznego w rolach głównych. Nie mówiąc już o uznanym reżyserze jakim jest Guy Ritchie.
W odcinku czwartym ginie jeden z członków ekipy i wszyscy udają wielką smutę. Tylko, że Ci ludzie praktycznie w ogóle się nie znali. Zresztą czemu my mamy płakać za jakimś gościem, który był na piątym planie. Czuć na ekranie potencjał ale zabrakło kasy na dobrego scenarzystę. Trzeba było mocniej postawić na Jensena Acklesa a nie dać mu obok kilka bezbarwnych postaci i stawiać na nie. Nie wykluczam, że jeden odcinek albo scena zmienią moje zdanie, ale trudno mi w to uwierzyć.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz