Mistrz kija odcinek 7-8 (Apple TV +)

 




  Odpuściłem sobie tydzień temu tekst o siódmym odcinku, bo wydał mi się on bezbarwny i cechował się sztampą. Miał być leczeniem ran po ostatniej grubej kłótni. Mieliśmy w nim scenę na lotnisku. Santi z matką mieli już wracać a nagle Pryce skutecznie przekonuję chłopaka, że warto walczyć dalej. Stara śpiewka. Widzieliśmy to już dziesiątki razy. Odcinek kończy się zgodą i omówieniem kolejnych kroków w karierze. Mianowicie mają spróbować zgłosić się do zawodowego turnieju, ale muszą właściciela klubu w Tulsie (dawny znajomy głównego bohatera) przekonać. 






Odcinek ósmy skupia się na diabelskim planie naszego tandemu. Widzimy jak Zero podaję się za dziennikarkę i realizuję zadanie wymyślone przez ostać Owena Wilsona. Urocze i zabawne to było. Choć trzeba przyznać, że bardzo infantylne. Nie muszę chyba mówić czy zakończyło się sukcesem. Oglądając już ósmy odcinek czuję się jakbyśmy jeszcze mieli dostać z dziesięć kolejnych epizodów. Chciałbym by ta historia była bardziej rozbudowana a nie każdy odcinek po 30 minut. 




Chciałbym z tymi postaciami pobyć nieco dłużej. Oczekiwałbym też od Owena Wilsona by mniej błaznował i zaczął przechodzić jakiś rodzaj metamorfozy, bo mam wrażenie, że te jego błędy nadal pozostają bez konsekwencji. Zawsze potrafi wyjść z twarzą. W końcu za to pokazuję on za to swoje umiejętności golfowe. Nie wiem, w którym kierunku podąży serial ale na dziś brakuję jakiegoś szokującego zwrotu akcji. Czegoś co by dodało efektu WOW. Bardzo bezpieczny jest to serial.


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty