Koszmar minionego lata (1997) + spojlery najnowszego filmu

 





Przed chwilą dostaliśmy powrót tej serii a ja po tym seansie postanowiłem odświeżyć sobie pierwszy film i muszę powiedzieć, że nie były to tak przygnębiające dwie godziny jak sądziłem. Mamy czwórkę bohaterów. Dwie dziewczyny, dwóch chłopaków. Julie (Jennifer Love Hewiit) i Ray (Freddie Prinze Jr.) są parą ale taką po przejściach. Mamy też Miss blondynkę, która jest zadeklarowaną partnerką osiłka. Takiego stereotypowego kapitana drużyny futbolu amerykańskiego czy koszykarskiego. Po zawodach miss jadą samochodem. Prowadzi Ray. To ważne info, bo nie pamiętałem tego przed seansem. Wspominam o tym nie bez przyczyny, bo właśnie on z całej tej czwórki jako jedyny nie ma bogatych rodziców i w razie przyznania się do winy mógłby pójść siedzieć. Podobna wzmianka pojawia się w tym najnowszym filmie. Jedna z dziewczyn używa tego samego argumentu. A co łączy te dwie osoby jeszcze? Idźcie do kina to się dowiecie. 





W każdym razie tam potrącają mężczyznę. Wpadają na głupi pomysł, żeby wrzucić jego zwłoki do morza. W trakcie tego on się ocknął ale oni zamiast mu pomóc wrzucają go do morza. Potem mają taką mocną rozmowę, że obiecują trzymać język za zębami. Największy opór stawia Julie. Co ciekawe w tym najnowszym filmie mamy również taką buntowniczkę i ona też okazuję się tą najdzielniejszą i najwytrwalszą. Po roku wracamy do naszych bohaterów i zaczyna się walka o przetrwanie. W przypadku tego filmu nie ma zagadki kto jest mordercą. Tak naprawdę żadne z tej czwórki nie mogło się nim okazać. W tym najnowszym filmie poszukiwanie mordercy jest bardziej zawiłe. On jest bardzo zbliżony w konstrukcji do "Krzyku". Nawet patrząc na mordercę. Nie był to jakiś wielce wybitny film ale rozrywka całkiem przyjemna. Jeżeli czytaliście moją recenzję o najnowszej części to wiecie kto z tej czwórki przeżył. SPOJLERY!!!!!!!!!!!




Jeżeli zamierzacie iść do kina to nie czytajcie tego tekstu. Morderców w nowym filmie mamy dwóch. Jedną jest dziewczyna z paczki a drugim okazuję się Ray. Brakuję mi uzasadnienie co popchnęło go po tym koszmarze nagle stać się mordercą z hakiem. Przez te dwa pierwsze filmy nie pokazywał takowych ciągotek. Był podejrzewany ale to okazywało się strzałem kulą w płot. Nie trzeba być geniuszem by nie dostrzec oczywistego drugiego dna. W tej części mordercami okazują przedstawiciele niższych sfer. Oni zabijają tych bogaczy i to taka oczywista łatka. Pytanie tylko czy szukanie głębi w przypadku slashera to jest coś uzasadnionego? Swoją drogą obawiam się, że powstanie sequel a ta seria moim zdaniem na to nie zasługuję.





Komentarze

Popularne posty