Jurassic World: Odrodzenie
Tak naprawdę z całej tej ekipy największą sympatię wzbudza postać Mahershala Aliego. On mocno przypakował. Być może to jeszcze efekty treningów do roli Blade'a. Dodatkowo otrzymujemy rodzinkę, która ruszyła w zwykły rejsik. Nasza drużyna ich ratuję i dwie te ekipy trafiają na wyspę dinozaurów i się rozdzielają. Ta rodzinka chyba pojawia się tylko po to by zdemaskować Orlando Blooma. Film posiada sporo absurdów. Choćby scena sikania. Wolałbym jednak nie mówić dlaczego... Początkowe dwadzieścia minut filmu zapowiadało coś ciekawego. Potem film zaczyna otwierać za dużo wątków i akcja traci na tempie. W połowie już totalnie straciłem zainteresowanie.
Odzyskałem je za sprawą relacji małego dinozaura z dziewczynką. Po raz drugi, gdy na koniec dostajemy sekwencję, która poruszyła moją wyobraźnie, że wydarzy się coś turbo kreatywnego i błyskotliwego. Niestety to się okazała złudna nadzieja, bo nastąpił kolejny atak dinozaura. W zasadzie trudno było mi kibicować naszym bohaterom, bo oni wkroczyli do domu dinozaurów. Ich reakcja wydała mi się zupełnie naturalna. To nie był nalot dinozaurów na Nowy Jork. Jak ktoś atakuję Cię w domu to oczywistym wydaję się obrona za wszelką cenę. Nie pamiętam poprzednich filmów z tej serii. Jedynie coś kojarzę, że w jednym z nich grał Chris Pratt. Jeżeli nie jesteście fanami, lepiej odpuśćcie sobie seans.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz