Farciarz Gilmore 2 (Netflix)
Nie można powiedzieć by pierwsza część tego filmu była jakaś turbo kultowa. Podobna sytuacja jak z "Vinci". Pamiętam, że jak byłem młodszy to go oglądałem ale raczej jak przez mgłę go pamiętam. Na samym początku wytłumaczone nam zostaję co się wydarzyło. Oczywiście nie przedstawiają tam postaci z jedynki ale w trakcie jakiegoś cameo dostajemy ujęcie z bohaterami w przeszłości. To była jedna z tych mniej durnowatych komedyjek z Adamem Sandlerem. Swego czasu non stop puszczane były na TVN-ie. Muszę przyznać, że początek był bardzo udany, nawet kilka żartów siadło.
Na początkowy etapie wyglądało to naprawdę obiecująco. Niestety potem otrzymujemy dzięsiątki albo i setki nieśmiesznych gagów, które bardziej niż filmem stają się jakimś kabaretem. Sama historia skupia się na byłym szczęśliwym golfiście, który dorobił się statusu gwiazdy ale cała jego kariera runęła w momencie śmierci żony głównego bohatera. Zostaje sam z piątką dzieci. Idzie w alkohol i w pewnym momencie staję się to problemem. Tutaj jednak jest to przedstawione w komediowej stylistyce jako coś zabawnego. Mężczyzna odzyskuję energię, gdy stawia sobie wyzwanie zdobycia pieniędzy na wyjazd córki do szkoły baletowej.
W między czasie spotyka faceta, który chcę zrobić z golfa rozrywkowy cyrk. Dochodzi w końcowej fazie do pojedynku na polu golfowym o to czy ten projekt ma jakąś przyszłość. Pierwsza faza filmu była do przełknięcia ale trzeci akt to już dno totalne. Chaos totalny, nie wiem czy ktokolwiek ogarnie co tam się odwaliło. Adam Sandler jest ok ale co om tu mógł wielkiego zrobić? Tak naprawdę grał te samą postać, którą grał pod koniec lat 90-tych w tych swoich komediowych projektach. Podejrzewam. że film stanie się hitem na Netflixie ale czy naprawdę ten seans komuś cokolwiek da?
Ocena: 4/10




Komentarze
Prześlij komentarz