F*** Marry Kill (Prime Video)






   To wyjątkowy projekt. Zawsze mi się wydawało, że historię o seryjnych mordercach są w swojej konstrukcji niezwykle archaiczne. Zazwyczaj, gdy mamy pozytywną postać to jest nią będąca w jakiejś mniejszej lub większej traumie dziewczyna. Nie trudno jest zbudować sympatię widza wobec niej. Natomiast seryjnego mordercę uważamy za zło wcielone. Twórcy "F*** Marry Kill" robili od samego początku wszystko byśmy głównej bohaterki nie polubili a wręcz kibicowali mordercy by dokonał egzekucji na niej i jej przyjaciółkach. 






Eva jest singielką i za sprawą portalu randkowego trafia na trójkę mężczyzn i podejrzewa, że jeden z nich jest seryjnym mordercą. Charakterologicznie są różni. Zresztą co ciekawe jeden jest czarnoskóry, drugi Arabskiego pochodzenia a trzeci ma biały kolor skóry. Oczywiście to zwykły zbieg okoliczności.  Mamy zresztą takie obrazkowe szufladkowanie każdego z nich: morderca, przyszły mąż, kochanek. Każdy z nich przechodzi jeden z tych stanów. Tutaj muszę oddać pokłony, że to było kreatywne i nawet zabawne. Cały ten film jest mocno ironiczny. Nie ma tu budowania grozy, że lata z nożem jakiś psychol i ubija panny. 







Przez pierwsze 30 minut nienawidziłem tego filmu i coraz mniej chciało mi się to oglądać, ale potem gdy durne plotkarskie rozmówki kobiece minęły oraz ten szybki montaż trochę wyluzował to oglądało się to lepiej. Generalnie za każdym razem, gdy nasza bohaterka skupia się na znalezieniu mordercy to jest to oglądalne. Jeżeli przebijecie się przez te początkowe męczarnie to możecie całościowo być w miarę ukontentowani. Może nawet będziecie się sami zastanawiać kto jest sprawcą. Tutaj twórcy też zaskoczyli na plus. Uważam, ze patrząc na opcję jakie mieli wybrali najbardziej zjadliwy wariant. Nie powiem bym polecał, ale jak obejrzycie to nie zgłupiejecie... 





Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty