Dym (Smoke) odc.6 (Apple TV+)
Ostatni odcinek skończył się wypadkiem drogowym głównego bohatera. Rzecz jasna przeżył. Co więcej postanawia na własną rękę schwytać drugiego podpalacza. Widać już w jego oczach tego psychopatę. Nawet, gdy dowiaduję się od różnych ludzi informacji o czarnoskórym sprawcy to zachowuję się agresywnie i ewidentnie go nosi. Ma jednak odznakę także może kozaczyć. Na drugim planie jego były partner wraz z nową partnerką organizują specjalną grupę do okiwania naszego podpalacza numer jeden. Tak naprawdę nie ma już wątpliwości co do jego winy.
Nawet zaprzyjaźniony z nim szef zaczyna stawać po stronie agentów. Całą ekipą przesłuchują nagrania z jego książki. Tam miedzy wierszami szef wyłapuję grę słów, która udowadnia obecność jego na miejscu jednego z podpaleń. Prawdopodobnie postać Tarona Egertona nie zdaję sobie sprawę jak bardzo ma przewalone. Kolejne odcinki zapewne doprowadzą do konfrontacji. Co więcej w tym odcinku mulata agentka dostaję informację o swojej matce i wpada w rozpacz. Nie wiem czy ten wątek zostanie jakąś pociągnięty ale mam wrażenie, że nie ma on najmniejszego znaczenia, no chyba, że dostaniemy jakieś uzasadnienie.
Nie był to najlepszy odcinek. Mam wrażenie, że jakby kilka scenek dołożono do poprzedniego to nie byłoby straty. Samej treści było w nim mało. Nie obchodzą mnie losy drugiego podpalacza. Powstał ten wątek chyba tylko po to, żeby naszemu podpalaczowi mógł stanąć na myśl zdemaskowania go. Nie bez przyczyny o tym mówię, bo nawet w trakcie stosunku z poprzedniego odcinka on nie był w stanie zadowolić partnerki. Jedyną rzeczą, która powoduję u niego popęd jest przemoc. Budowanie postaci psychopaty idzie im całkiem nieźle. Nie wiem jak to się wszystko skończy ale mam wrażenie, że lepiej by puenta historii nastąpiła jak najszybciej.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz